piątek, 6 maja 2011

Al-Kaida potwierdza śmierć Osamy bin Ladena

 
Al-Kaida potwierdziła w piątek, że jej wieloletni przywódca Osama bin Laden nie żyje. Oświadczenie terrorystycznej siatki pojawiło się dziś w internecie. Czytamy w nim m. in., że śmierć bin Ladena to "klątwa dla Ameryki", a ataki będą kontynuowane. Al-Kaida oznajmiła też, że upubliczni nagranie bin Ladena, zarejestrowane tydzień przed jego śmiercią.

Islamscy terroryści potwierdzają, że bin Laden nie żyje. "Al-Kaida umieściła oświadczenie na forach dżihadystowskich w dniu 6 maja 2011, potwierdzając śmierć jej lidera, Osamy bin Ladena" - podała organizacja SITE, zajmująca się monitorowaniem internetowej aktywności grup terrorystycznych.

Upublicznią nagranie bin Ladena
W oświadczeniu Al-Kaida zagroziła, że krew Osamy bin Ladena "nie zostanie zmarnowana". Zapowiada także dalsze ataki na Stany Zjednoczone i ich sojuszników, w tym an Pakistan. Siatka terrorystyczna śmierć terrorysty nazywa "klątwą dla Ameryki".

Al-Kaida oznajmiła też, że upubliczni nagranie bin Ladena, zarejestrowane tydzień przed jego śmiercią lidera.

Bin Laden został zabity w niedzielę przez amerykańskich komandosów w Pakistanie.

sobota, 19 lutego 2011

Żeglarze w rękach somalijskich piratów


KOLEJNE PORWANIA U WYBRZEŻY SOMALI

Żeglarze w rękach somalijskich piratów
Fot. TVN24Somalijscy piraci czują się bezkarni wobec kolejnych niestabilnych rządów tego kraju
Nowe porwania dokonane przez somalijskich piratów. Tym razem na cel wzięli nie frachtowiec, a amerykański jacht. Uprowadzone zostały cztery osoby - informuje przedstawicielstwo Somalii przy ONZ. Tak że w piątek porwana została kolejna jednostka handlowa.
Jacht "Quest" został uprowadzony w piątek na wodach Oceanu Indyjskiego w poblizu wybrzeży Somalii.

Według internetowej kroniki rejsu, jacht należy do małżeństwa Jean i Scotta Adamów, którzy żeglują nim dookoła świata od grudnia 2004 roku.
Brytyjskie małżeństwo Chandlerów, porwane przed ponad rokiem wraz z jachtem... czytaj więcej »


Somalijski dyplomata Omar Jamal wezwał do niezwłocznego uwolnienia uprowadzonych Amerykanów, a także wszystkich innych osób przetrzymywanych przez piratów. Zaapelował też do społeczności międzynarodowej o pomoc w walce z piractwem.

Kolejny statek porwany

Także w piątek Unia Europejska poinformowała o porwaniu przez piratów somalijskich w Zatoce Adeńskiej statku "Alfardous" z 8-osobową załogą.

W rejonie wybrzeży Somalii operuje kilka okrętów wojennych z krajów UE, które ścigają piratów. Do walki z piratami ma się też włączyć Interpol.

W czwartek sąd w Nowym Jorku skazał Somalijczyka Abdiwaliego Muse'a na kare 33 lat więzienia za uprowadzenie u wybrzeży Afryki w 2009 roku i brutalne traktowanie kapitana amerykańskiego statku handlowego.

Somalia od roku 1991 nie posiada skutecznie działającego rządu. Kraj pogrążony jest w chaosie, a na wodach wzdłuż wybrzeży piractwo dla okupu pleni się coraz powszechnie. Przestępczy proceder przynosi piratom miliony dolarów.

wtorek, 1 lutego 2011

Milion manifestantów w centrum Kairu

Na centralnym placu Kairu i w jego okolicach zebrało się ponad milion demonstrantów – podaje arabska telewizja al-Dżazira. Uczestnicy „Marszu miliona” zamierzają przejść przed pałac prezydencki. Będą się tam domagali ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka. Niewykluczone, że spróbują wedrzeć się do budynku. Podobne manifestacje odbędą się także w drugim co do wielkości mieście, Aleksandrii. Do przeprowadzenia wielkich protestów wezwał opozycyjny, prodemokratyczny „Ruch 6 kwietnia”.
Foto
Na największym placu Kairu zebrał się tłum manifestantów. Egipcjanie zamierzają wziąć udział w ogromnej demonstracji przeciwników prezydenta Hosniego Mubaraka (fot. PAP/EPA/ANDRE PAIN)
– Mubarak musi odejść – oświadczył Mohamed ElBaradei. Nieformalny przywódca opozycji powiedział też, że tylko ustąpienie Hosniego Mubaraka z funkcji prezydenta Egiptu umożliwi przeprowadzenie kontruktywnych rozmów z rządem w sprawie przyszłości kraju.

Demonstranci skandują: „Precz z Mubarakiem” i wymachują plakatami z wizerunkiem prezydenta na szubienicy. Niektórzy trzymali zdjęcie Mubaraka z podpisem: „Twoja głowa spadnie”.

„Marsz miliona” ma przejść przez centrum miasta przed pałac prezydencki, gdzie jego uczestnicy będą domagali się ustąpienia Mubaraka. Pałac jest chroniony przez uzbrojone jednostki wojskowe. Egipskie wojsko zapowiada jednak, że nie użyje siły wobec demonstrantów.

Śmigłowce przelatują regularnie nad centrum miasta, a armia kontroluje wiele dojazdów do stolicy.

Opozycja zapowiedziała na dzisiaj początek bezterminowego strajku generalnego. Wczoraj wieczorem prezydent Hosni Mubarak polecił swojemu nowo powołanemu zastępcy niezwłoczne rozpoczęcie rozmów z opozycją. Wiceprezydent Omar Sulejman powiedział w państwowej telewizji, że dyskusja ma dotyczyć reform prawnych i konstytucyjnych.

Podobną manifestację zapowiedziano też w Aleksandrii. Przedstawiciel komitetu wspierającego opozycjonistę Mahmeda ElBaradeia poinformował, że decyzja w tej sprawie zapadła po podaniu w telewizji publicznej informacji o wstrzymaniu ruchu pociągów. – Chcieliśmy uczestniczyć w marszu w Kairze, ale ponieważ nie będą kursować pociągi, zdecydowaliśmy pozostać w Aleksandrii i zorganizować marsz miliona przed dworcem kolejowym – powiedział jeden z opozycjonistów.

Tysiące Egipcjan cały czas koczują na placu Tahrir w centrum Kairu. Domagają się ustąpienia prezydenta tego kraju, Hosni Mubaraka. Nie satysfakcjonują ich ogłoszone zmiany w rządzie. „Nie chcemy nikogo z ekipy Mubaraka w rządzie. Chcemy cywilnego rządu, który sami wybierzemy” – mówią.

Na ulicach prowadzących do placu Tahrir jest mnóstwo wojska; żołnierze nie zatrzymują jednak ludzi wchodzących na plac. Według korespondenta telewizji Al-Dżazira, wojsko próbowało zablokować ulice, ale musiało ustąpić z powodu nadciągającego tłumu. Zgromadzeni mówią, że zostaną tak długo jak długo Mubarak pozostaje u władzy.

Mimo że na ulice Kairu wrócili policjanci, w mieście wciąż dochodzi do grabieży. W ostatnich dniach mieszkańcy sami organizowali patrole i uzbrojeni w kije usiłowali chronić swoje mienie. Egipcjanie widzieli dwa powody dla których policjanci zniknęli z ulic – część sądziła, że większość funkcjonariuszy dołączyła do protestujących; inni uważali, że władza specjalnie wycofała policję, by pokazać ludziom jak żyje się w anarchii. Powrót policji wielu mieszkańców Kairu witało z radością.
Apel organizacji pozarządowych do Mubaraka

Pięćdziesiąt egipskich organizacji pozarządowych ochrony praw człowieka wezwało we wtorek prezydenta Hosniego Mubaraka do oddania władzy w celu uniknięcia przelewu krwi. Trwająca od tygodnia rewolta pochłonęła co najmniej 125 ofiar.

– Prezydent Mubarak musi szanować wolę ludu egipskiego i wycofać się w celu uniknięcia przelewu krwi – napisano we wspólnym komunikacie.

Wśród apelujących organizacji znalazły się najważniejsze egipskie instytucje ochrony praw człowieka: Centrum Studiów nad Prawami Człowieka w Kairze, Egipskie Stowarzyszenie Praw ekonomicznych i Społecznych oraz Arabskie Centrum na rzecz Niepodległości i Sprawiedliwości.

Instytucje te wezwały do przyjęcia „nowej konstytucji, którą opracowałaby komisja z reprezentantami wszystkich partii i sił politycznych, a także społeczeństwa obywatelskiego”.

Organizacje domagają się również przeprowadzenia „wolnych i przejrzystych wyborów parlamentarnych i prezydenckich w ciągu sześciu miesięcy pod nadzorem wymiaru sprawiedliwości”.

Wyniki wyborów parlamentarnych, które odbyły się 28 listopada i 5 grudnia, są szeroko kontestowane. Główne formacje opozycyjne w Egipcie domagają się ich anulowania ze względu fałszerstwa.

Iran: Powstaje "islamski Bliski Wschód"


A TURCJA WZYWA MUBARAKA DO USTĄPIENIA

Iran: Powstaje "islamski Bliski Wschód"
Fot. EPAIran ma nadzieję, że w Egipcie dojdzie do powtórki z jego własnego podwórka. Na zdj. Iranki trzymające portret ajatollaha Chomeiniego
- Rewolta w Egipcie pomoże utworzyć "islamski Bliski Wschód" - ocenił szef irańskiej dyplomacji Ali Akbar Salehi, cytowany we wtorek przez tamtejszą telewizję państwową. Irańczyk potępił także ingerencję USA w ludowy ruch "poszukujący wolności". Tureckie władze stwierdziły natomiast, że egipski prezydent Hosni Mubarak powinien "bez wahania" wysłuchać życzeń swego narodu.
- Biorąc pod uwagę to, co wiem o wielkim rewolucyjnym narodzie Egiptu, który jest obecnie w trakcie pisania historii, jestem pewien, że odegra on dużą rolę w tworzeniu islamskiego Bliskiego Wschodu dla tych wszystkich poszukujących wolności, sprawiedliwości i niepodległości - oświadczył Salehi.

Wielki tłum Egipcjan zebrał się na centralnym placu Kairu. Opozycja... czytaj więcej »
Irańska perspektywa

Zdaniem szefa irańskiego MSZ rewolta w Egipcie "pokazuje potrzebę zmian w regionie i koniec niepopularnych reżimów". Salehi zapewnił o wsparciu Iranu dla manifestantów w Egipcie. - Maszerujemy obok tych, którzy poszukują wolności na świecie i wspieramy powstanie wielkiego narodu egipskiego - stwierdził Irańczyk.

- Niestety obserwujemy bezpośrednią ingerencję (...) kilku oficjeli amerykańskich - zauważył, nie precyzując o kogo dokładnie chodzi. W niedzielę prezydent USA Barack Obama potępili przemoc stosowaną wobec demonstrantów w Egipcie, apelując do prezydenta Hosniego Mubaraka o włączenie się do procesu reform.

Z kolei szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton powiedziała, że USA pragną spokojnego, uporządkowanego transferu władzy w Egipcie. Pytana, czy rząd Mubaraka jest stabilny, Clinton odpowiedziała, że nie chce się wypowiadać na temat politycznych wyborów Egipcjan.

Jak poinformował Departament Stanu USA, do Kairu przybył były Ambasador USA... czytaj więcej »
Iran i Egipt są sobie wrogie od objęcia władzy w Teheranie przez ajatollahów. Mubarak zawsze zdecydowanie sprzeciwiał się dążeniom partii religijnych do objęcia władzy w Egipcie. Iran miał natomiast Kairowi za złe podpisanie układu pokojowego z Izraelem.

Niech odejdzie

W sprawie starć w Egipcie wypowiedział się inny ważny gracz wśród krajów muzułmańskich. - Wysłuchajcie wołań ludu i jego bardzo ludzkich żądań - oświadczył we wtorek premier Turcji Recep Tayyip Erdogan. - Powinniście bez wahania uczynić zadość woli zmian pochodzącej od narodu - dodał polityk.

Erdogan, którego kraj jest często stawiany jako model demokracji wśród państw muzułmańskich, wyraził przekonanie, że rozwiązanie problemów politycznych leży w urnie wyborczej. Jak podkreślił, chce "dać prezydentowi Mubarakowi radę, szczere ostrzeżenie". Zaapelował przy tym o podjęcie kroków, które są niezbędne dla pokoju, bezpieczeństwa i stabilności Egiptu.

Walka z dyktaturą kosztowała życie 300 Egipcjan?


ONZ PODAJE DANE O STARCIACH W EGIPCIE

Walka z dyktaturą kosztowała życie 300 Egipcjan?
Fot. EPABrutalne starcia mogły pochłonąć setki ofiar
- Od początku protestów w Egipcie zginęło około 300 osób - stwierdziła Wysoka Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka. Navi Pillay podkreśliła jednak, że są to "niepotwierdzone dane".
Wysoka Komisarz stwierdziła, że jest "głęboko zaniepokojona rosnącą liczbą ofiar" w Egipcie podczas bezprecedensowych antyprezydenckich demonstracji.

Egipska armia po raz pierwszy od wybuchu fali protestów uznała żadania... czytaj więcej »
Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów, którzy... czytaj więcej »
- Liczba ofiar wzrasta każdego dnia i część niepotwierdzonych doniesień sugeruje, że mogło zginąć 300 osób, ponad trzy tysiące zostało rannych, a setki zatrzymano - sprecyzowała w komunikacie. - Domagam się usilnie od egipskich władz zapewnienia, że policja i inne siły porządku będą unikać użycia siły - dodała.

Zamieszki w Egipcie trwają już ósmy dzień. Przez ulice Kairu, Aleksandrii i wielu innych miast codziennie przetaczają się setki tysięcy protestujących, domagających się ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka. Przez cztery pierwsze dni policja próbowała brutalnie poskromić ludzi, co skutkowało licznymi ofiarami, po obu stronach starć. W piątek na ulice wyszło wojsko, natomiast policja stopniowo zniknęła.

Do tej pory nie ma oficjalnej liczby ofiar starć między siłami porządkowymi a demonstrującymi. Agencja AFP podaje, że podczas tygodniowych zamieszek zginęło 125 osób. Według Reutera, bilans ten jest jeszcze wyższy - mowa jest o 138 zabitych.

Ludzie na ulicach. Król wyrzuca rząd


ARABSKIE PRZEBUDZENIE ZMIENIA JORDAŃSKĄ SCENĘ

Ludzie na ulicach. Król wyrzuca rząd
Fot. EPAJordańczyków zainspirowała Tunezja
Jordański król ugiął się przed żądaniami opozycji i zdymisjonował dotychczasowy rząd. Obywatele Jordanii wyszli na ulice zainspirowani wydarzeniami w Tunezji. Po obaleniu dyktatury w Tunisie doszło do dotychczas bezprecedensowych protestów w Ammanie.
Dotychczasowego premiera Samira Rifai zastąpi Marouf Bakhita. Jordania jest królestwem i to monarcha mianuje szefa rządu. Podobnie jest z wyższą izbą parlamentu - Senatem. Jedynie Izba Reprezentantów jest wyłaniana w wyborach powszechnych.

Kolejny kraj Bliskiego Wschodu wstrząsany wybuchami niezadowolenia... czytaj więcej »
Po Tunezji, Egipcie i Jordanii - Jemen stał się kolejnym krajem w regionie... czytaj więcej »
Król Abdullah II zapowiadał reformy już cztery dni temu, po pierwszej fali protestów. Nie uspokoiło to jednak ludu i nadal trwały demonstracje. Król musiał więc pójść krok dalej.

Reformy, ale z królem

Pomimo znacznego nasilenia demonstracji i presji wywieranej na władze, nie ma mowy o abdykacji króla. Nie domaga się tego nawet opozycja. Jak oświadczyła w poniedziałek główna partia opozycyjna, Front Akcji Islamskiej (FAI), oczekiwane są reformy, a nie zmiana władzy.

- Uznajemy legalność Haszymidów [rodu królewskiego panującego w Jordanii - red.] - oświadczył w poniedziałek sekretarz generalny FAI Hamzeh Mansur. - Nie ma paraleli między Jordanią i Egiptem - dodał, podkreślając, że "w Egipcie naród żąda zmiany reżimu, podczas gdy w Jordanii domagamy się reform politycznych i wybieralnych rządów".

Członek Rady Wykonawczej FAI Zaki Bani Rszeid ostrzegł jednak, że żądania te mogą się zmienić, "jeśli władze nie będą działać szybko". Jak dodał, delegacja FAI spotkała się w niedzielę z premierem Samirem ar-Rifaim.

Przekazano mu "petycję żądającą m.in. dymisji rządu, wprowadzenia zmian do ordynacji wyborczej, utworzenia rządu ocalenia narodowego i wyboru premiera".

"Nie poradzimy sobie z ewakuacją z Egiptu"


EKSPERT: RZĄDOWE PLANY TO KURIOZUM

"Nie poradzimy sobie z ewakuacją z Egiptu"
Fot. EPA"Tam w każdej chwili może wybuchnać wojna"
- Kuriozum - tak Paweł Tarnawski, ekspert ds. północnej Afryki, podsumowuje plany MSZ odnośnie ewakuacji polskich turystów z Egiptu. - Nie mamy dość wojskowych samolotów, nie wiadomo, czy zostaną wpuszczone i czy będą czynne lotniska. Nie jesteśmy przygotowani - podsumował w rozmowie z tvn24.pl.
- Gdy usłyszałem, ze MSZ „planuje” użycie lotnictwa wojskowego, z przerażeniem stwierdziłem, że nie ma i nie było żadnego planu. A powinien być przygotowany pod koniec zeszłego tygodnia – mówi portalowi tvn24.pl Paweł Tarnawski, były wysłannik ONZ do północnej Afryki i ekspert ds. polityki w regionie. Według niego zapowiedzi rządu to „zupełne kuriozum” i działalność czysto PR-owska.

"Najwyżej kilkaset osób"

– Mamy 11 CAS i jednego Tupolewa, z czego część jest w remoncie, a reszta codziennie lata do Afganistanu. Casy przenoszą poniżej 80 pasażerów, w Egipcie jest kilka tysięcy polskich turystów (szacunki mówią o 6 tys.). Zakładając, że piloci nie będą spać i będą latali non stop, i że znajdziemy lotnisko na międzylądowanie, optymistycznie uda im się przewieźć najwyżej kilkaset osób – wyliczył.
Z Warszawy wyleciał samolot po Polaków w Egipcie, a z Katowic odleciał... czytaj więcej »


To nie koniec - według Tarnowskiego - problemów z ewentualna ewakuacją. – Oczywiście, wszystko pod warunkiem, że lotniska będą otwarte, co wcale nie jest pewne, i że Egipt wpuści lotnictwo wojskowe innego państwa w swoją przestrzeń powietrzną – dodał Tarnawski.

"Tam w każdej chwili może wybuchnąć wojna domowa"

Zdaniem eksperta inne kraje, w których obywatele wypoczywają na egipskich plażach, działają bardziej profesjonalnie, bo ewakuację rozpoczęły już w niedzielę. Tymczasem z Polski wciąż odlatują samoloty z turystami na pokładach. - Biuro kontaktowało się ze swoimi rezydentami, którzy twierdzą, że tam nie dzieje się nic złego, i że możemy wylecieć. Może trochę ryzykujemy, ale chcemy jechać – mówiła reporterce TVN24 jedna z pasażerek. MSZ wydał rekomendację, w którym odradza wszystkim Polakom podróże do Egiptu.

- Można było wstrzymać loty. To niepoważne, że ludzie wciąż tam jeżdżą. Przecież tam w każdej chwili może wybuchnąć wojna domowa, a jak zacznie się lać krew i te tysiące turystów zostanie odcięte, to jestem przekonany, że sobie nie poradzimy. Cała nadzieja w Egipcjanach – uważa.
Po godzinie 7 po Polaków do Egiptu wyleciał największy czarterowy samolot... czytaj więcej »


Tarnowski dodał, że spodziewa się w Egipcie wariantu rumuńskiego, czyli że wojsko sprzymierzy się z opozycją przeciwko prezydentowi Mubarakowi. Jest jednak także możliwe, że część armii pozostanie lojalna wobec władz, a wtedy wybuchnie wojna domowa. Co to oznacza dla turystów, którzy na razie są uspokajani, że niespokojnie jest tylko w wielkich miastach, nie w kurortach?

Mogą się uaktywnić religijni ekstremiści

- Bandyci, którzy już uciekli z więzień, skorzystają z chaosu, żeby obrobić turystów, a metody mają dość brutalne. Mogą się uaktywnić religijni ekstremiści – tam już mordowano chrześcijan, gdy policjant stał na rogu każdej ulicy, co będzie się działo teraz? Jeśli dojdzie do porwania, to z kim będziemy negocjować, zwłaszcza że nie ma żadnych procedur? No i wreszcie ci ludzie są odcięci na pustyni, a tam już kończy się żywność – wyliczył.

Według Tarnowskiego należałoby rozważyć ewakuację przez Izrael, bo jest najbliżej kurortów, jednak do tego – jego zdaniem – MSZ też nie jest przygotowany. – To wydawałoby się podstawowe rzeczy, wystarczyłoby wziąć podręcznik, żeby zobaczyć podstawy zarządzania kryzysowego, a u nas wszystko dzieje się ad hoc. Możemy mieć tylko nadzieję, że nie dojdzie do najgorszego wariantu, bo nie jesteśmy na niego przygotowani. Za to jesteśmy dobrzy w żałobach narodowych – podsumował Tarnowski.

Stanowisko MSZ

W poniedziałek rzecznik MSZ poinformował, że w razie nadzwyczajnej sytuacji w Egipcie, są opracowane "plany ewentualnościowe", które uwzględniają użycie lotnictwa wojskowego lub specjalnie wyczarterowanych lotów. - Mamy takie scenariusze, ale na razie uważamy, że nie jest czas, by ich używać - oświadczył rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Kolejne biura odwołują wyjazdy do Egiptu


SIGNAL IDUNA ZAWIESZA OCHRONĘ UBEZPIECZENIOWĄ

Kolejne biura odwołują wyjazdy do Egiptu
Fot. PAP/EPADuże biura podróży odwołują loty do Egiptu
Polskie biura podróży odwołują organizowane przez siebie wyjazdy do Egiptu. Neckermann Polska odwołało wszystkie wyjazdy na tydzień, Triada i TUI wstrzymały wyloty do 4 lutego, Exim Tours - do końca tego tygodnia, Rainbow Tours do 13 lutego, a Itaka do końca lutego.
Jak powiedziała Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermanna, w Egipcie obecnie jest ok. 400 klientów biura, którzy będą sukcesywnie wracać do Polski. - Przez cały czas monitorujemy sytuację, pozostajemy w kontakcie z naszym serwisem na miejscu. Nasi klienci są bezpieczni, znajdują się pod opieką rezydentów. Rejsy powrotne dokonują się zgodnie z planem - zapewniła.

- Klientom, którzy zarezerwowali wakacje w tym czasie, będziemy starali się zaproponować alternatywne możliwości wyjazdu - dodała. Podkreśliła, że w Polsce trwają ferie szkolne i termin jest dość popularny. Według niej, nie powinno być też problemu ze zwrotem pieniędzy w wypadku rezygnacji z wyjazdu, jednak biuro w pierwszej kolejności będzie proponowało inne wyjazdy. Neckermann informuje też, że inną możliwością jest bezpłatna zmiana rezerwacji do Egiptu na inny termin.
- MSZ jest w kłopotliwej sytuacji - ocenił były ambasador w Teheranie... czytaj więcej »


Triada: Inne kierunki i terminy, albo zwrot

Także biuro podróży Triada odwołało wszystkie wyloty do Egiptu - do 4 lutego. Kalina Paluch z działu ds. komunikacji Triady poinformowała, że z osobami, które miały wykupione wycieczki do tego terminu, będzie się kontaktowało call center. - Będziemy proponować inne kierunki lub inne terminy z oferty Triady. Raczej klienci nie odwołują wyjazdów, ponieważ zależy im na wykorzystaniu urlopu. Te propozycje są chętnie przyjmowane - powiedziała.

Dodała, że jeżeli ktoś nie ma wyboru albo nie chce skorzystać z innej oferty biura, otrzyma stuprocentowy zwrot kosztów. Paluch poinformowała ponadto, że obecnie w Egipcie odpoczywa ponad 350 klientów Triady. - Wrócą zgodnie z planem. W tej chwili nie ma takiego zagrożenia, by turystów ściągać wcześniej. Jeżeli takie zagrożenie się jednak pojawi, to będziemy organizować wcześniejsze powroty. Teraz nie ma takiej konieczności - zaznaczyła.

Swoje wyjazdy do Egiptu odwołało także Rainbow Tours. Klientom, którzy mieli w nich uczestniczyć, biuro zaproponowało alternatywne kierunki.

Exim też odwołuje
Część Polaków, która wróciła już do kraju z Egiptu przyznaje, że choć w... czytaj więcej »


W niedzielę wyjazdy do Egiptu odwołały biura Exim Tours i TUI Polska. Rzecznik Exim Tours Leszek Chorzewski poinformował, że wyloty wstrzymano do końca tygodnia. Osobom, które zapłaciły za wczasy, biuro proponuje inne terminy wylotu lub zmianę kierunku. Obecnie w Egipcie przebywa 1200 turystów z Exim Tours. - Wszystko jest absolutnie pod pełną kontrolą. Ci ludzie nie chcą wcześniej wracać. Nie ma mowy o ewakuacji, bo nie ma takiej potrzeby. Turyści powrócą zgodnie z zakończeniem swoich turnusów, które wykupili - powiedział Chorzewski.

Dodał, że biuro rozważa możliwość ponownego uruchomienia w tym tygodniu lotów czarterowych do Tunezji. - Decyzja jeszcze nie zapadła. Sytuacja w Tunezji zmienia się i poprawia bardzo szybko. Urzędy, szkoły i sklepy są otwarte i wszystko normalnie funkcjonuje. Nie ma żadnego zagrożenia dla turystów i prawdopodobnie lada moment powrócimy z naszą ofertą do Tunezji - powiedział.

Tui w pełnej gotowości
Ponad 20 tysięcy miejsc na wycieczki do Egiptu w lutym wykupili polscy... czytaj więcej »


Tui Poland odwołało początkowo wyloty do piątku, 4 lutego ale ostatecznie zdecydowano o wstrzymaniu wylotów do Egiptu do końca lutego. Osobom mającym w tym czasie lecieć do Egiptu TUI będzie proponować bezkosztową zmianę na inny kierunek lub całkowity zwrot kosztów wycieczki. W ciągu tygodnia do Egiptu w biurem TUI Poland miało wylecieć ok. 400 osób. - Powroty naszych klientów przebywających w Egipcie będą realizowane planowo. Pozostajemy jednak w gotowości interwencyjnej, co oznacza, że w każdej chwili gotowi jesteśmy wyczarterować specjalny samolot, którym w przypadku znaczącego zaostrzenia sytuacji w Egipcie klienci biura mogliby bez przeszkód wrócić do Polski - zapewnił prezes TUI Poland Marek Andryszak, cytowany w komunikacie przesłanym PAP.

Według biura dalsze decyzje TUI Poland będzie podejmowało "w oparciu o bieżący monitoring sytuacji w Egipcie oraz na podstawie uzgodnień na poziomie globalnym z koncernem TUI".

Itaka zawiesza loty do końca lutego

Natomiast Itaka poinformowała na swojej stronie internetowej, że wyloty do Egiptu zostały wstrzymane do końca lutego. Biuro zapewnia, że umożliwia bez kosztów zamianę zakupionych wyjazdów na inny termin wylotu do Egiptu lub na każdy dowolny kierunek dostępny w ofercie. Jeśli klienci nie wybiorą innego terminu czy kierunku, otrzymają całkowity zwrot wpłaconych pieniędzy.

Biuro oferuje też zamianę bez kosztów wczasów w Egipcie z terminem pobytu po 1 marca - na inne wczasy. - Klienci, którzy przebywają obecnie w Egipcie, będą powracać do kraju zgodnie z terminami zawartymi w umowach - napisano w komunikacie.
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na... czytaj więcej »


Z lotów do Egiptu zrezygnowało też Ecco Holiday - do 6 lutego włącznie. Klientom, których loty zostały anulowane, biuro proponuje bezkosztową zmianę kierunku na inny z oferty lub zwrot pieniędzy z rezerwacji. - Sytuacja w kurortach Hurghady i Sharm-el-Sheikh jest stabilna. Wstrzymane zostały wszystkie wycieczki fakultatywne - poinformowała firma.

Bez zmian

Jak na razie wycieczek do Egiptu nie odwołało dotąd biuro Wezyr Holidays. - Jesteśmy w ciągłym kontakcie z naszym kontrahentem, Odeon Tours, który na miejscu dokłada wszelkich starań, aby zapewnić klientom Wezyr Holidays spokojny i bezpieczny wypoczynek. Dlatego loty Wezyr Holidays do Hurghady i Sharm El Sheikh zaplanowane w bieżącym tygodniu będą realizowane zgodnie z planem - wskazano w komunikacie.

Biuro poinformowało, że klienci, którzy zdecydowali się odwołać rezerwacje do Egiptu, będą mogli dokonać bezpłatnej zmiany terminu lub kierunku wylotu.
- Niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny,... czytaj więcej »


Biuro Alfa Star nie odwołuje lotów, ale klientom, którzy ze względu na sytuację w Egipcie chcą zmienić plany urlopowe daje możliwość bezkosztowej zmiany wyjazdu na późniejszy termin wylotu do Egiptu lub innej destynacji.

Signal Iduna już nie chroni

Ci, którzy mimo wszystko zdecydują się na lot do Egiptu na własną rękę lub z biurem, które nie odwołało wyjazdów, nie mogą liczyć na ubezpieczenie wykupione w Signal Iduna. Firma ogłosiła dziś w komunikacie, że "w związku z aktualną sytuacją w Egipcie oraz po wydaniu oficjalnego komunikatu polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zawierającego stanowczą rekomendację o wstrzymaniu się z podróżami w rejon konfliktu, Zarząd podjął decyzję o zawieszeniu ochrony ubezpieczeniowej dla osób i grup zorganizowanych, które wyjadą do tego kraju po 30 stycznia 2011 roku".

Te zasady będą obowiązywały do czasu uspokojenia sytuacji w Egipcie lub zmiany stanowiska MSZ.

MSZ odradza
Zwrot poniesionych kosztów, zmiana terminu lub nawet zmiana celu podróży -... czytaj więcej »


Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło w niedzielę, że stanowczo odradza wyjazdy do Egiptu w związku z sytuacją w tym kraju. Od tygodnia trwają tam masowe protesty przeciwko m.in. bezrobociu, złym warunkom życia i rosnącym cenom. Demonstranci domagają się także dymisji rządzącego od 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka.

W demonstracjach zginęło ponad sto osób. W kraju obowiązuje godzina policyjna. W sobotę egipski rząd oficjalnie podał się do dymisji, nowy nie został jeszcze powołany. W odczytanym w telewizji liście do nowo powołanego premiera Ahmeda Mohammeda Szafika Mubarak domaga się od szefa rządu m.in., by ten "przywrócił wiarę w egipską gospodarkę", zachowując przy tym system dopłat państwowych, oraz by "zwalczał wszelkie przejawy korupcji".

      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ

MSZ: sytuacja się pogarsza


POLECĄ SAMOLOTY PO POLAKÓW

TVN24
MSZ powtarza: odradzamy wyjazd do Egiptu. - Jutro do Kairu poleci samolot LOT-u, żeby zabrać turystów. Rozmawiamy z LOT-em, żeby po Polaków poleciały kolejne maszyny - mówił na konferencji prasowej rzecznik resortu Marcin Bosacki. Podkreślił, że w razie potrzeby Polska ma awaryjny plan ewakuacji wszystkich naszych obywateli, ale na razie nie ma takiej potrzeby.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ
Bosacki na konferencji powtórzył apel z niedzielnego popołudnia: MSZ odradza wyjazdy do Egiptu. Podkreślił jednocześnie, że zupełnie inna sytuacja panuje w kurortach, a inna w Kairze.

Przypomniał też, że resort nie może zabronić biurom podróży prowadzenia działalności i wysyłania turystów za granicę, a rekomendacja MSZ nie jest podstawą do roszczeń wobec tour-operatorów i na ich podstawie nie można ubiegać się o odszkodowanie. Nie można też zabronić Polakom wyjazdów.
"Są problemy z przestępczością i zaopatrzeniem"


Wiele biur podróży wstrzymało rejsy do Egiptu. Wiele proponuje turystom zmianę terminu wyjazdu lub zmianę miejsca wypoczynku. Część gwarantuje pełen zwrot kosztów w przypadku rezygnacji z wyjazdu. CZYTAJ WIĘCEJ

LOT leci po Polaków

- We wtorek do Kairu poleci samolot LOT-u, który zabierze Polaków - zapowiedział. Dodał, że prowadzone są rozmowy z polskim przewoźnikiem na temat wysłania kolejnych maszyn tak, żeby wszyscy, którzy chcą wyjechać, wylecieli. - Zespół zarządzania kryzysowego cały czas monitoruje sytuację, jesteśmy w kontakcie z ambasadorem. Wzmacniana jest także obsługa konsularna w Egipcie - podkreślił Bosacki.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych - po kilku dniach od wybuchu... czytaj więcej »


"Sytuacja zmieniła się z soboty na niedzielę"

Odpowiedział też na zarzuty, że MSZ zbyt późno podjęło decyzję o odradzaniu wyjazdów. - Sytuacja zmieniła się z soboty na niedzielę. W całym kraju od sobotniego wieczoru mieliśmy do czynienia z potężniejącą falą rabunków, zwykłej przestępczości. Zaczęły się też potęgujące się kłopoty z zaopatrzeniem – zaznaczył Bosacki. Wyjaśnił, że Egipcjanie zaczęli wykupować jedzenie i napoje ze sklepów, a sklepikarze i restauracje odmawiają obsługiwania cudzoziemców. - Pojawiły się też demonstracje w kurortach, m.in. w Hurgadzie - dodał rzecznik MSZ zaznaczając, że takich sytuacji nie było jeszcze w sobotę.

"Mamy plan awaryjny"
Ponad 20 tysięcy miejsc na wycieczki do Egiptu w lutym wykupili polscy... czytaj więcej »
"Mamy plan awaryjny"


MSZ podkreśla również, że polska strategia wpisuje się w ogólnoeuropejski punkt widzenia i przekaz, jaki płynie z komunikatów dla podróżnych jest taki sam w większości państw. Bosacki zaznaczył, że większość państw decyzję o odradzaniu turystom wyjazdów podjęła w niedzielę.

Bosacki zauważył też, że Polska ma przygotowane awaryjne scenariusze ws. możliwej masowej ewakuacji Polaków. Mogłaby odbyć się ona za pośrednictwem i samolotów cywilnych, i wojskowych. - Ale na razie takiej potrzeby nie ma - dodał.

Do Polski wrócą za darmo

Powiedział też, że trudności mają głównie nie turyści przebywający w kurortach, ale podróżnicy indywidualni, szczególnie ci przebywający w Kairze. - Wielu z nich koczuje na lotnisku. Na jutrzejszy lot polskich linii wszystkie miejsca są zabukowane. Robimy wszystko, żeby jak najszybciej doleciał kolejny samolot - stwierdził Bosacki.

Dodał, że wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą informowały o wolnych miejscach w samolotach. - Ale myślę, że nasz problem rozwiążemy we własnym zakresie. Oczywiście przelot do Polski jest nieodpłatny - poinformował rzecznik MSZ.

LOT leci po Polaków

Polskie linie lotnicze podały, że we wtorek z Warszawy po pasażerów przebywających w Kairze wyleci Boeing 737-400, który może zabrać na pokład 160 osób.

Z Warszawy samolot wystartuje o 7 rano czasu polskiego, a z Kairu o 13.00 czasu lokalnego. - Godziny rejsów związane są z ograniczeniami narzuconymi przez władze lotniska, samoloty nie mogą bowiem lądować i startować w czasie, kiedy obowiązuje godzina policyjna - czytamy w komunikacie wydanym przez PLL LOT w poniedziałek.

LOT poinformował również, że w każdej chwili jest gotowy wysłać po Polaków kolejne samoloty, jeśli zaistnieje taka potrzeba.

Tusk: W razie potrzeby po Polaków poleci wojsko


PREMIER ZAPEWNIA, ŻE RZĄD TRZYMA RĘKĘ NA PULSIE

TVN24
- Niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny, gdyby doszło do potrzeby szybszej ewakuacji niż mogą oni zagwarantować - zapowiada premier Donald Tusk. - Dlatego jesteśmy w kontakcie z MON i wojskiem, żeby w razie potrzeby włączyć ich do tego - dodał.
- Komunikat płynący z polskiego ministerstwa spraw zagranicznych jest jednoznacznie zniechęcający do wyjazdu do Egiptu. Nie możemy zastosować środków przymusu, ale widać, że liczba wyjazdów maleje - powiedział premier w Brukseli na wspólnej konferencji prasowej z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso.

"Mamy plan"

MSZ powtarza: odradzamy wyjazd do Egiptu. - Jutro do Kairu poleci samolot... czytaj więcej »
- Jesteśmy zobowiązani zagwarantować powrót tym, którzy będą czuli się zagrożeni. Jesteśmy w stałym kontakcie z firmami, które oferują transport czarterami, ale niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny, gdyby doszło do potrzeby szybszej ewakuacji niż mogą oni to zagwarantować - zapewniał premier.

Jak dodał, pracuje nad tym stały zespół, który przygotowuje się do takiej ewentualności, a w razie potrzeby organizowany będzie też transport wojskowy. - Jesteśmy także w kontakcie z ministrem obrony narodowej i wojskiem. Jeśli będzie trzeba, będziemy także organizowali nie tylko cywilne, ale także wojskowe możliwości logistyczne po to, aby ta ewakuacja była praktycznie możliwa. Na razie jednak potrzeby takiej nie ma - podkreślił szef rządu.

Wcześniej w Warszawie o podobnych działaniach rządu dotyczących przebywających w Egipcie Polaków mówił też rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

We wtorek z Warszawy po pasażerów przebywających w Kairze wyleci Boeing 737-400, który może zabrać na pokład 160 osób. Z Warszawy samolot wystartuje o 7 rano czasu polskiego, a z Kairu o 13.00 czasu lokalnego. LOT poinformował również, że w każdej chwili jest gotowy wysłać po Polaków kolejne samoloty, jeśli zaistnieje taka potrzeba.

Egipt ma nowy rząd. Opozycja chce rozmów z armią


NA WTOREK ZAPOWIEDZIANO WIELKIE DEMONSTRACJE

PAP/EPA
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na stanowiskach pozostali szefowie głównych resortów - obrony i spraw zagranicznych. Zmienił się natomiast minister spraw wewnętrznych.
W sobotę egipski rząd oficjalnie podał się do dymisji, co poprzedniego dnia zapowiedział w przemówieniu prezydent Hosni Mubarak. Także w sobotę dotychczasowy minister lotnictwa cywilnego i były szef egipskich sił powietrznych Ahmed Mohammed Szafik został mianowany na urząd premiera i otrzymał misję utworzenia nowego gabinetu.

Zmiany w rządzie
Korespondent "Faktów TVN" Marcin Woroch o sytuacji w Egipcie
Tysiące cudzoziemców ucieka z ogarniętego masowymi demonstracjami Egiptu. W... czytaj więcej »
W poufnej wiadomości, przesłanej w ubiegłym tygodniu do Ameryki, Rosji,... czytaj więcej »
Opozycyjny egipski Ruch 6 Kwietnia wezwał do zorganizowania we wtorek... czytaj więcej »


Gabinet sformował w rekordowym czasie dwóch dni. Nowym ministrem spraw wewnętrznych został Mahmud Wagdy, były szef więziennictwa, emerytowany generał policji. Odejścia dotychczasowego szefa MSW generała Habiba Ibrahima el-Adlego domagali się demonstranci, obciążając go odpowiedzialnością za brutalność policji w starciach z uczestnikami protestów.

Szefowie resortów obrony i spraw zagranicznych, Mohammed Husejn Tantawi i Ahmed Ali Abul Gheit zachowali swoje stanowiska.

Według telewizji Al-Arabija, wejścia do nowego rządu odmówił dotychczasowy minister finansów Youssef Boutros Ghali (nie mylić z Boutrosem Boutrosem Ghalim - byłym sekretarzem generalnym ONZ). Na to stanowisko mianowany został - według agencji Reutera - Samir Mohamed Radwan.

Rozpocząć rozmowy z armią

Tymczasem koalicja ugrupowań opozycyjnych wezwała na wtorek do kolejnych wielkich demonstracji w Kairze, mających zmusić prezydenta Mubaraka do ustąpienia. Koalicja ta jest - jak pisze Associated Press - zdominowana przez ruchy młodzieżowe, ale wchodzi w jej skład także zdelegalizowane Bractwo Muzułmańskie.

Rzecznik Bractwa powiedział w poniedziałek, że ugrupowanie to zabiega o utworzenie reprezentującego różne ugrupowania komitetu politycznego, który rozpocząłby rozmowy z armią. W skład tego komitetu miałby wejść Mohamed ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), laureat pokojowego Nobla. Brat Mohameda ElBaradei zaprzeczył jednak, by nawiązano w tej sprawie jakieś rozmowy.

"Maroko nie będzie wyjątkiem"


CZY PRZEZ KOLEJNY KRAJ PRZETOCZĄ SIĘ PROTESTY?

"Maroko nie będzie wyjątkiem"
Fot. sxc.huKuzyn króla: Maroko prawdopodobnie nie będzie wyjątkiem
Fala protestów rozlała się po krajach arabskich. Co do tego, że to nie koniec wielkich nie ma wątpliwości kuzyn króla Maroka Mohammeda VI, książę Mulaj Hiszam. - Maroko "prawdopodobnie nie będzie wyjątkiem" wśród krajów arabskich po rewolucji tunezyjskiej i antyrządowych manifestacjach w Egipcie - oświadczył on w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika "El Pais".
Nazywany "czerwonym księciem" z powodu krytyki wypowiadanej pod adresem marokańskiego monarchy i systemu politycznego w swoim kraju Mulaj Hiszam podkreślił, że "Maroka jeszcze nie dosięgła" fala protestów społecznych i politycznych w krajach arabskich. -
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na... czytaj więcej »
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie... czytaj więcej »
Ale nie należy się łudzić: prawie wszystkie systemy autorytarne zostaną dotknięte falą protestów. Maroko zapewne nie będzie wyjątkiem - ocenił Mulaj Hiszam.

- Przekonamy się, czy sprzeciw będzie miał charakter społeczny, czy także polityczny i czy formacje polityczne zareagują pod wpływem niedawnych wydarzeń - dodał 46-letni książę, który jest trzeci w kolejce do marokańskiego tronu.

"Zerwanie z poprzednimi systemami"

Jego zdaniem "proces liberalizacji politycznej rozpoczęty pod koniec lat 90. praktycznie dobiegł końca. Ponowne zdynamizowanie marokańskiego życia politycznego w kontekście regionalnym, z uniknięciem radykalizmu, będzie wyzwaniem".

Jak podkreślił Mulaj Hiszam, rewolucja w Tunezji i manifestacje w Egipcie stanowią "zerwanie z poprzednimi systemami" i nie mają "charakteru religijnego", antyimperialistycznego" ani "antykolonialnego". - Europa powinna się obudzić, przestać wspierać dyktatury, które są niezdolne do życia, i dogłębnie poprzeć ruchy dążące do trwałych zmian - dodał książę.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

niedziela, 30 stycznia 2011

MSZ rekomenduje Polakom: Nie jedźcie do Egiptu


"MAMY SYTUACJĘ Z POGARSZAJĄCYMI SIĘ WARUNKAMI"

TVN24
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych - po kilku dniach od wybuchu ostrych starć na ulicach dużych egipskich miast - odradza podróże do Egiptu. - Jest to nasza rekomendacja - poinformował rzecznik resortu Marcin Bosacki. Dodał, że "jeśli ktoś mimo niej zdecyduje się na własną odpowiedzialność na tego typu podróż", ocena resortu jest taka, że warunki w Egipcie się pogarszają.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ


Biuro podróży nie odpowiada za "okoliczności siły wyższej", a do takich... czytaj więcej »
Bosacki: W kurortach dochodzi do pojedyńczych incydentów (TVN24)
- Dwa razy próbowano odebrać nam kamerę. Za pierwszym skończyło się na... czytaj więcej »
- Od niedzieli odradzamy podróże do Egiptu. Chce powiedzieć, że tu nie ma prostych i jasnych, zdecydowanych, bezproblemowych decyzji. Wiemy, że to co mówimy prawdopodobnie odbije się na kondycji finansowej biur podróży, ale uważamy że rozsądek wymaga byśmy to powiedzieli, ponieważ zdrowie i bezpieczeństwo Polaków jest najważniejsze. I w naszej ocenie wysyłanie kolejnych tysięcy Polaków w tej chwili do Egiptu byłoby niebezpieczne - powiedział na konferencji prasowej Bosacki.

Wyjaśnił przy tym, że decyzja MSZ podyktowana jest dwoma powodami: wzrostem tzw. przestępstw pospolitych oraz pogarszającą się kwestią transportu i zaopatrzenia.

W sobotę MSZ informowało, że nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni i nie odradzało podróży do tego kraju. Apelowało jednak do przebywających tam turystów o ostrożność.

Pierwsze informacje o incycentach w kurortach

Rzecznik MSZ powiedział, że Polacy którzy przebywają w egipskich kurortach, są bezpieczni. Przypomniał im jednak, by unikali demonstracji i zgromadzeń oraz podróży do większych miast.

Bosacki poinformował jednakże, że pojawiły się pierwsze informacje o tym, że w niektórych kurortach dochodzi do nielicznych demonstracji i innych incydentów - aktów chuligaństwa i plądrowania sklepów. Ocenił je jednak jako "niegroźne".

Co zrobią biura podróży?
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie... czytaj więcej »


- Będziemy proponowali zwrot poniesionych kosztów i anulowanie imprezy, ewentualnie zmianę na inny kierunek - poinformował już po konferencji MSZ na antenie TVN24 Grzegorz Karolewski z biura podróży Oasis Torus, którego ponad 300 klientów przebywa w Egipcie. Zaznaczył jednak, że oficjalne stanowisko będzie znane dopiero jutro rano.

Karolewski podkreślił, że sytuacja jest pod kontrolą i nie będzie problemu ze sprowadzeniem klientów, którzy obecnie są w Egipcie. - Zaczynamy już rozmowy z naszymi przedstawicielami w Egipcie. Przygotowujemy się do działania. Oczywiście bezpieczeństwo klientów jest absolutnym priorytetem - dodał.



USA i Turcja opuszczają Egipt
- Nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni, nie... czytaj więcej »


Dotychczas władze USA i Turcji poinformowały, że przygotowują się do ewakuacji swoich obywateli z ogarniętego zamieszkami Egiptu.

Ambasada USA w Kairze podała, że pierwsze loty do "bezpiecznych miejsc" w Europie rozpoczną się w poniedziałek. Już w niedzielę Turcja ma wysłać trzy samoloty.

Ponad 100 ofiar śmiertelnych

W wyniku antyrządowych manifestacji i starć z policją zginęły co najmniej 102 osoby, z czego 33 tylko w sobotę.

Niedziela to kolejny dzień egipskiej rewolty, która skierowana jest przeciwko rządom Hosniego Mubaraka.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

"Mubarak musi odejść dzisiaj"


NOBLISTA APELUJE DO PREZYDENTA I CHCE ROZMAWIAĆ Z ARMIĄ

"Mubarak musi odejść dzisiaj"
Fot. PAP/EPAEgipt chce odejścia Mubaraka
Prezydent Hosni Mubarak musi opuścić urząd dzisiaj, by utorować drogę rządowi jedności narodowej - oświadczył jeden z czołowych egipskich reformatorów Mohamed ElBaradei.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ


- Jest głośny i wyraźny (przekaz) od wszystkich w Egipcie, że Mubarak musi odejść dzisiaj - powiedział ElBaradei w rozmowie z CNN.
Główna siła opozycyjna w Egipcie - Bractwo Muzułmańskie - wezwało do... czytaj więcej »
- Zostałem upoważniony przez ludzi, którzy organizowali te demonstracje i wiele innych partii, aby zgodzić się na rząd jedności narodowej - dodał.

I podsumował: - Mam nadzieję, że będę miał niedługo kontakt z armią; musimy razem pracować. Armia jest częścią Egiptu.

Negocjator noblista

Wcześniej Bractwo Muzułmański poinformowało, że egipska opozycja chce, aby Mohamed ElBaradei podjął się negocjacji z rządem. Opozycyjne "ugrupowania polityczne popierają (kandydaturę) ElBaradeia na negocjatora z reżimem" - powiedział telewizji Al-Dżazira Esam el-Erian.

ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i laureat Pokojowej Nagrody Nobla przyjechał do Kairu w czwartek wieczorem.

EGIPCJANIE PROTESTUJĄ TAKŻE W USA - czytaj w serwisie Kontakt24


CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

Egipskie demonstracje także za granicą

"Egipcjanie mieszkający w Los Angeles i okolicach zebrali się przed budynkiem federalnym - siedzibą ważnych agencji rządowych (w tym sekcji Departamentu Stanu USA, FBI, Secret Service). Pragną okazać solidarność z rodakami walczącymi na ulicach egipskich miast. Ta demonstracja miała charakter happeningu i chodziło głównie o zwrócenie uwagi amerykańskiego społeczeństwa na rewolucję, jaka dokonuje się w Egipcie" - wyjaśniał usbizz.
Manifestacje także w Wiedniu
Protesty Egipcjan odbyły się także w stolicy Austrii. Jak poinformował Reporter 24 thomas30, w centrum Wiednia zebrało się około 150 osób.
"Dziś w Austrii, w samym centrum stolicy, demonstrowali Egipcjanie, solidaryzując się w ten sposób ze swoimi rodakami" - pisze Reporter 24. "Ta demonstracja przebiegła spokojnie pod czujnym okiem policji, nie było żadnych zamieszek".

http://kontakt24.tvn.pl/temat,egipcjanie-demonstruja-takze-w-usa,69645.html

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca .

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca

JEST KONTAKT Z POLSKIM KAPITANEM

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca
Fot. PAP/EPAPolak jest kapitanem porwanego statku
Do dramatycznej i nieudanej próby porwanego przez somalijskich piratów frachtowca Beluga Nominations, któremu dowodzi polski kapitan doszło w minionym tygodniu. Podczas wymiany ognia zginął jeden członek załogi i jeden z porywaczy - poinformował w weekend bremeński armator statku, Beluga Group.
Czterej członkowie załogi zdołali uciec na łodziach ratunkowych. Dwóch odnalazła w miniony piątek duńska fregata, zaś dwaj pozostali są zaginieni. Uprowadzony ponad tydzień temu frachtowiec, którym dowodził polski kapitan, wciąż jest w rękach piratów.

Wymiana ognia i ofiary
Dwie osoby z załogi uprowadzonego przez somalijskich piratów frachtowca MV... czytaj więcej »


Agencja dpa pisze, że bremeński armator potwierdził częściowo sobotnie doniesienia tygodnika "Der Spiegel". Według pisma, w zeszłą środę duńska fregata HDMS Esbern Snare oraz łódź patrolowa Seszeli wyśledziły porwany frachtowiec. Doszło do wymiany ognia.

"Spiegel" informował jednak, że zginęli dwaj piraci, a także prawdopodobnie dwaj członkowie załogi, zaś kilku marynarzy uciekło łodzią ratunkową. Według informacji armatora podczas nieudanej próby odbicia Beluga Nominations zginęły dwie osoby: marynarz i pirat.

Szef armatora Beluga Group, Niels Stolberg powiedział bremeńskiej gazecie "Weser-Kurier", że ogień otworzyły jednostki ścigające porwany frachtowiec. Członek załogi Beluga Nominations został zastrzelony prawdopodobnie w ramach zemsty za śmierć jednego z piratów.

W czwartek maszyny Beluga Nominations zostały zatrzymane, co stworzyło kolejną okazję do odbicia frachtowca. Na pomoc piratom przypłynął jednak statek York, tankowiec, porwany przed kilkoma miesiącami. Obie jednostki obrały kurs na Somalię.

Kapitan pod telefonem
Porwany przez somalijskich piratów polski kapitan frachtowca MV Beluga... czytaj więcej »


W sobotę udało się nawiązać kontakt telefoniczny z kapitanem frachtowca. Jak do tej pory piracie nie zażądali okupu.

Frachtowiec został zaatakowany przez piratów 22 stycznia w odległości około 700 km na północ od Seszeli. W skład załogi wchodziło 12 osób: polski kapitan, dwóch Ukraińców, dwóch Rosjan oraz siedmiu obywateli Filipin. Armator informował w zeszłym tygodniu, że zanim w zeszły wtorek piraci przejęli kontrolę nad frachtowcem, załoga przez dwa dni na próżno czekała na pomoc unijnej misji "Atalanta", ochraniającej szlaki handlowe w pobliżu Rogu Afryki.

Według tygodnika "Der Spiegel" w piątek piraci porwali kolejny niemiecki frachtowiec - New York Star - należący do hamburskiego armatora CST, który utracił kontakt z jednostką.

Usiedli na ziemi i nie puścili czołgów


"WRAŻENIE, ŻE ODNIESIONO ZWYCIĘSTWO"

Usiedli na ziemi i nie puścili czołgów
Fot. PAP/EPABlokada czołgów w Kairze
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie czołgi zostały zablokowane przez tłum demonstrantów. – Na placu panuje w tej chwili wrażenie, że odniesiono wielkie zwycięstwo - relacjonuje z centrum wydarzeń korespondent "Faktów TVN24" Marcin Woroch.
- Sytuacja zmienia się bardzo szybko – relacjonuje z Kairu dziennikarz TVN. Jak mówił, na centralnym placu egipskiej stolicy pojawiło się ok. 40 czołgów, które próbowały przejechać pod siedzibę MSW. – Zostały zablokowane przez tłum. Egipcjanie po prostu usiedli na drodze i powiedzieli, że nie pozwolą przejść wojsku przez plac – mówił. Dodał, że udało się jednak wypracować kompromis – czołgi przejechały objazdem. – Na placu panuje w tej chwili wrażenie, że odniesiono wielkie zwycięstwo – zaznaczył Woroch.

Dziennikarz podkreślił, że „można powiedzieć dzisiaj (…), że ta egipska rewolucja, której wszyscy przepowiadali bliski koniec, w tej chwili ma się bardzo dobrze”.

Według reportera, „wojsko dostało rozkaz zatrzymywania zagranicznych dziennikarzy”. - Nam też próbowano odebrać kamerę - relacjonował.

Kair znów protestuje (Reuters, PAP/EPA)


Nie tylko w Egipcie dochodzi do demonstracji ludzi niezadowolonych z... czytaj więcej »
Nie chcą prezydenta

Wcześniej agencje donosiły, że na ulice Kairu z żądaniami ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka i odwołania nowo mianowanego Omara Suleimana wiceprezydenta kraju wyszło ok. tysiąca osób.

"Mubarak, samolot czeka"; "Hosni Mubarak, Omar Suleiman, obaj jesteście agentami Amerykanów" - krzyczeli protestujący.

W sobotę Mubarak po raz pierwszy od 1981 roku obsadził stanowisko wiceprezydenta, na które powołał swego protegowanego, szefa wywiadu Omara Suleimana. Sam Mubarak piastował stanowisko wiceprezydenta przed objęciem prezydentury w 1981 roku. W niedzielę nominacje polityczne, o których zdecydował Mubarak odrzuciło Bractwo Muzułmańskie.

Sam Mubarak odwiedził wojskową kwaterę główną i spotkał się z czołowymi dowodzącymi w kraju.

Francja, Niemcy i Wielka Brytania apelują do prezydenta Egiptu o... czytaj więcej »
Ewakuacja ludzi

Stany Zjednoczone i Turcja zaoferowały ewakuację tym swoim obywatelom, którzy chcieliby opuścić Egipt.

"Ambasada amerykańska w Kairze informuje obywateli USA w Egipcie, którzy chcieliby wyjechać, że Departament Stanu przygotowuje transport do bezpiecznych miejsc w Europie" - głosi oświadczenie Amerykanów. Zgodnie z nim loty rozpoczną się w poniedziałek 31 stycznia.

Turcja zdecydowała się na wysłanie w niedzielę trzech samolotów linii Turkish Airlines po 750 obywateli przebywających w Egipcie. Jedna z maszyn ma wylądować w Kairze a dwie w Aleksandrii.

Tysiące pasażerów koczuje na międzynarodowym lotnisku w Kairze. Większość... czytaj więcej »
Z kolei włoska agencja Ansa poinformowała, że z kurortu Szarm el-Szejk próbują wydostać się grupy włoskich turystów. Niektóre samoloty nie odlatują z powodu blokady ruchu lotniczego w połączeniach międzynarodowych z Kairem. Nie wiadomo jeszcze, jak wielu Włochów ma kłopoty z opuszczeniem Egiptu.

Zakazana telewizja

Natomiast jak wynika z informacji oficjalnej agencji informacyjnej MENA, egipskie ministerstwo informacji zakazało nadawania arabskiej telewizji satelitarnej Al-Dżazira, która obszernie relacjonuje antyrządowe manifestacje w Egipcie. Resort zarządził "anulowanie nadawania Al-Dżaziry, cofając jej licencje i akredytacje dla całego zespołu" począwszy od niedzieli.

Pomimo godziny policyjnej tysiące Egipcjan nadal protestują na centralnym... czytaj więcej »
W niedzielę i poniedziałek pozostanie zamknięta egipska giełda i Bank Centralny Egiptu.

Więźniowie uciekają

Wcześniej agencje poinformowały, że kilka tysięcy więźniów uciekło z więzienia w Wadi an-Natrun, ok. 100 km na północ od egipskiej stolicy, Kairu. Osadzeni zdobyli broń pracowników służby więziennej, a następnie uciekli - podało źródło w egipskich służbach bezpieczeństwa. Tysiące więźniów, z czego dużą część stanowili przetrzymywani tu od wielu lat islamiści, jak i zwykli przestępcy, uciekło w nocy z soboty na niedzielę w następstwie rozruchów.

Z więzienia w niedzielę wyszła m.in. grupa członków Bractwa Muzułmańskiego, w tym siedmiu jego przywódców.

Korzystając z chaosu, jaki zapanował w Kairze, szabrownicy w nocy... czytaj więcej »
Ponad 100 ofiar śmiertelnych

W wyniku antyrządowych manifestacji i starć z policją zginęły co najmniej 102 osoby, z czego 33 tylko w sobotę.

Niedziela to kolejny dzień egipskiej rewolty, która skierowana jest przeciwko rządom Hosniego Mubaraka.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

Somalijscy piraci pójdą siedzieć


TO BĘDZIE PIERWSZY PROCES URZĄDZONY PORYWACZOM

Reuters
Pięciu somalijskich piratów, pojmanych przed tygodniem u wybrzeży Somalii, przybyło w niedzielę do Pusan w Korei Południowej. Aresztowani zostaną przesłuchani uprowadzenia południowokoreańskiego chemikaliowca i usiłowania zabicia kapitana jednostki. Grozi im dożywocie.
21 stycznia południowokoreańska marynarka wojenna uratowała wszystkich 21 członków załogi chemikaliowca Samho Jewerly; schwytano wówczas pięciu piratów, ośmiu innych zostało zabitych.

Przestępcy w wieku od 19 do 25 lat przylecieli w niedzielę rano do portu Pusan w południowo-wschodniej Korei Południowej na przesłuchania, a następnie proces w sprawie porwania statku na Morzu Arabskim. Będzie to pierwszy taki proces piratów.

Sąd w Pusan wydał nakaz aresztowania pięciu piratów, zarzucając im rozbój morski i usiłowanie morderstwa - poinformowała południowokoreańska agencja Yonhap. Piraci porwali chemikaliowiec, żądając za niego okupu i strzelali do kapitana statku podczas operacji odbijania zakładników.
Południowokoreańska marynarka wojenna uratowała wszystkich członków załogi... czytaj więcej »


Obwiniają martwych towarzyszy

Zatrzymani wszystkiemu zaprzeczają i za wszystko obwiniają swoich martwych towarzyszy.

Jak podaje agencja Reutera, przesłuchania mogą potrwać nawet do miesiąca. Zeznania będą bowiem tłumaczone z języka somalijskiego na angielski i koreański.

Akcję odbicia zakładników przeprowadzono tydzień po tym jak piraci porwali południowokoreańską jednostkę. Ich zakładnikami zostało ośmiu obywateli Korei Płd., dwóch Indonezji i 11 Birmy.

Samho Jewelry płynął ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich na Sri Lankę. Akcja południowokoreańskiej marynarki wojennej miała miejsce około 1300 km od wybrzeży Somalii.

99 procent Sudańczyków chce podziału kraju


OFICJALNE WYNIKI REFERENDUM

99 procent Sudańczyków chce podziału kraju
Fot. EPASudan zagłosował za podziałem kraju
Ponad 99 proc. Sudańczyków z Południa opowiedziało się za podziałem kraju na dwie części - to oficjalne wyniki referendum, które odbyło się w pierwszej połowie stycznia.
Jak poinformowali urzędnicy, za podziałem kraju na część północną i południową opowiedziało się 99,57 procent mieszkańców Południa.

Podano również, że łącznie w południowej i północnej części kraju za podziałem państwa głosowało 98,83 procent mieszkańców.

Referendum, które trwało od 9 do 15 stycznia, było wynikiem ustaleń pokojowych z 2005 roku podpisanych przez rząd Sudanu i rządzący na południu kraju Ruch Wyzwolenia Sudańczyków. Porozumienie kończyło jedną z najdłuższych wojen domowych toczonych w Afryce. trwający 22 lata konflikt pochłonął 2 miliony ofiar śmiertelnych, a 4 miliony zmusił do ucieczki.