niedziela, 5 września 2010

"Osama bin Laden to pracoholik" > dziennik.pl

Podziwia przywódcę Al-Kaidy za pracowitość i oddanie Islamowi. "Osama zawsze będzie o krok przed zachodnim wywiadem" - przekonuje. I z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy z karabinem na plecach, nosił za arcyterrorystą bagaże. Nasser al Bahri, prywatny ochroniarz Osamy bin Ladena, opowiada o latach spędzonych u boku "mistrza".

"Osama bin Laden to pracoholik" - wspomina w wywiadzie dla gazety "The Daily Telegraph" Nasser al Bahri, 35-letni taksówkarz żyjący w Jemenie. Zanim usiadł za kółkiem, spędził cztery lata u boku przywódcy Al-Kaidy. Był jego osobistym ochroniarzem, ale - jak twierdzi - nigdy nie zabił człowieka.
O Osamie mówi z niezwykłą czcią i nazywa go "szejkiem". Gdy był jego ochroniarzem, dbał, by system satelitarnej łączności
Osamy zawsze był sprawny. Nosił mu bagaż, nadzorował pracę innych - od kucharzy po kierowców
. "Najgorszy moment zdarzył się, gdy pewien Sudańczyk mocno obraził szejka. Musiałem go związać i wyprowadzić. Ale nawet wówczas szejk kazał mi go puścić" - zapewnia.

Przyznaje jednak, że jego szef "ciągle myślał o rozprzestrzenieniu wojny na cały świat". "Zawsze mówił, że musimy uderzyć Amerykę z najbardziej niespodziewanego kierunku" - dodaje Bahri. Twierdzi, że plan ataku na wieżowce World Trade Center musiał powstać, gdy razem pracowali, ale nic o nim nie wiedział.
"Gdyby mógł, z przyjemnością
przeżyłby tułaczkę przez Afganistan z Osamą raz jeszcze" - pisze dziennikarz "Daily Telegraph".

Wspomnienia Bahriego są szczególnie cenne dla FBI i CIA. Agenci od lat żądają jego deportacji do Stanów Zjednoczonych, ale władze Jemenu nie wydają na to zgody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz