poniedziałek, 31 stycznia 2011

Kolejne biura odwołują wyjazdy do Egiptu


SIGNAL IDUNA ZAWIESZA OCHRONĘ UBEZPIECZENIOWĄ

Kolejne biura odwołują wyjazdy do Egiptu
Fot. PAP/EPADuże biura podróży odwołują loty do Egiptu
Polskie biura podróży odwołują organizowane przez siebie wyjazdy do Egiptu. Neckermann Polska odwołało wszystkie wyjazdy na tydzień, Triada i TUI wstrzymały wyloty do 4 lutego, Exim Tours - do końca tego tygodnia, Rainbow Tours do 13 lutego, a Itaka do końca lutego.
Jak powiedziała Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermanna, w Egipcie obecnie jest ok. 400 klientów biura, którzy będą sukcesywnie wracać do Polski. - Przez cały czas monitorujemy sytuację, pozostajemy w kontakcie z naszym serwisem na miejscu. Nasi klienci są bezpieczni, znajdują się pod opieką rezydentów. Rejsy powrotne dokonują się zgodnie z planem - zapewniła.

- Klientom, którzy zarezerwowali wakacje w tym czasie, będziemy starali się zaproponować alternatywne możliwości wyjazdu - dodała. Podkreśliła, że w Polsce trwają ferie szkolne i termin jest dość popularny. Według niej, nie powinno być też problemu ze zwrotem pieniędzy w wypadku rezygnacji z wyjazdu, jednak biuro w pierwszej kolejności będzie proponowało inne wyjazdy. Neckermann informuje też, że inną możliwością jest bezpłatna zmiana rezerwacji do Egiptu na inny termin.
- MSZ jest w kłopotliwej sytuacji - ocenił były ambasador w Teheranie... czytaj więcej »


Triada: Inne kierunki i terminy, albo zwrot

Także biuro podróży Triada odwołało wszystkie wyloty do Egiptu - do 4 lutego. Kalina Paluch z działu ds. komunikacji Triady poinformowała, że z osobami, które miały wykupione wycieczki do tego terminu, będzie się kontaktowało call center. - Będziemy proponować inne kierunki lub inne terminy z oferty Triady. Raczej klienci nie odwołują wyjazdów, ponieważ zależy im na wykorzystaniu urlopu. Te propozycje są chętnie przyjmowane - powiedziała.

Dodała, że jeżeli ktoś nie ma wyboru albo nie chce skorzystać z innej oferty biura, otrzyma stuprocentowy zwrot kosztów. Paluch poinformowała ponadto, że obecnie w Egipcie odpoczywa ponad 350 klientów Triady. - Wrócą zgodnie z planem. W tej chwili nie ma takiego zagrożenia, by turystów ściągać wcześniej. Jeżeli takie zagrożenie się jednak pojawi, to będziemy organizować wcześniejsze powroty. Teraz nie ma takiej konieczności - zaznaczyła.

Swoje wyjazdy do Egiptu odwołało także Rainbow Tours. Klientom, którzy mieli w nich uczestniczyć, biuro zaproponowało alternatywne kierunki.

Exim też odwołuje
Część Polaków, która wróciła już do kraju z Egiptu przyznaje, że choć w... czytaj więcej »


W niedzielę wyjazdy do Egiptu odwołały biura Exim Tours i TUI Polska. Rzecznik Exim Tours Leszek Chorzewski poinformował, że wyloty wstrzymano do końca tygodnia. Osobom, które zapłaciły za wczasy, biuro proponuje inne terminy wylotu lub zmianę kierunku. Obecnie w Egipcie przebywa 1200 turystów z Exim Tours. - Wszystko jest absolutnie pod pełną kontrolą. Ci ludzie nie chcą wcześniej wracać. Nie ma mowy o ewakuacji, bo nie ma takiej potrzeby. Turyści powrócą zgodnie z zakończeniem swoich turnusów, które wykupili - powiedział Chorzewski.

Dodał, że biuro rozważa możliwość ponownego uruchomienia w tym tygodniu lotów czarterowych do Tunezji. - Decyzja jeszcze nie zapadła. Sytuacja w Tunezji zmienia się i poprawia bardzo szybko. Urzędy, szkoły i sklepy są otwarte i wszystko normalnie funkcjonuje. Nie ma żadnego zagrożenia dla turystów i prawdopodobnie lada moment powrócimy z naszą ofertą do Tunezji - powiedział.

Tui w pełnej gotowości
Ponad 20 tysięcy miejsc na wycieczki do Egiptu w lutym wykupili polscy... czytaj więcej »


Tui Poland odwołało początkowo wyloty do piątku, 4 lutego ale ostatecznie zdecydowano o wstrzymaniu wylotów do Egiptu do końca lutego. Osobom mającym w tym czasie lecieć do Egiptu TUI będzie proponować bezkosztową zmianę na inny kierunek lub całkowity zwrot kosztów wycieczki. W ciągu tygodnia do Egiptu w biurem TUI Poland miało wylecieć ok. 400 osób. - Powroty naszych klientów przebywających w Egipcie będą realizowane planowo. Pozostajemy jednak w gotowości interwencyjnej, co oznacza, że w każdej chwili gotowi jesteśmy wyczarterować specjalny samolot, którym w przypadku znaczącego zaostrzenia sytuacji w Egipcie klienci biura mogliby bez przeszkód wrócić do Polski - zapewnił prezes TUI Poland Marek Andryszak, cytowany w komunikacie przesłanym PAP.

Według biura dalsze decyzje TUI Poland będzie podejmowało "w oparciu o bieżący monitoring sytuacji w Egipcie oraz na podstawie uzgodnień na poziomie globalnym z koncernem TUI".

Itaka zawiesza loty do końca lutego

Natomiast Itaka poinformowała na swojej stronie internetowej, że wyloty do Egiptu zostały wstrzymane do końca lutego. Biuro zapewnia, że umożliwia bez kosztów zamianę zakupionych wyjazdów na inny termin wylotu do Egiptu lub na każdy dowolny kierunek dostępny w ofercie. Jeśli klienci nie wybiorą innego terminu czy kierunku, otrzymają całkowity zwrot wpłaconych pieniędzy.

Biuro oferuje też zamianę bez kosztów wczasów w Egipcie z terminem pobytu po 1 marca - na inne wczasy. - Klienci, którzy przebywają obecnie w Egipcie, będą powracać do kraju zgodnie z terminami zawartymi w umowach - napisano w komunikacie.
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na... czytaj więcej »


Z lotów do Egiptu zrezygnowało też Ecco Holiday - do 6 lutego włącznie. Klientom, których loty zostały anulowane, biuro proponuje bezkosztową zmianę kierunku na inny z oferty lub zwrot pieniędzy z rezerwacji. - Sytuacja w kurortach Hurghady i Sharm-el-Sheikh jest stabilna. Wstrzymane zostały wszystkie wycieczki fakultatywne - poinformowała firma.

Bez zmian

Jak na razie wycieczek do Egiptu nie odwołało dotąd biuro Wezyr Holidays. - Jesteśmy w ciągłym kontakcie z naszym kontrahentem, Odeon Tours, który na miejscu dokłada wszelkich starań, aby zapewnić klientom Wezyr Holidays spokojny i bezpieczny wypoczynek. Dlatego loty Wezyr Holidays do Hurghady i Sharm El Sheikh zaplanowane w bieżącym tygodniu będą realizowane zgodnie z planem - wskazano w komunikacie.

Biuro poinformowało, że klienci, którzy zdecydowali się odwołać rezerwacje do Egiptu, będą mogli dokonać bezpłatnej zmiany terminu lub kierunku wylotu.
- Niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny,... czytaj więcej »


Biuro Alfa Star nie odwołuje lotów, ale klientom, którzy ze względu na sytuację w Egipcie chcą zmienić plany urlopowe daje możliwość bezkosztowej zmiany wyjazdu na późniejszy termin wylotu do Egiptu lub innej destynacji.

Signal Iduna już nie chroni

Ci, którzy mimo wszystko zdecydują się na lot do Egiptu na własną rękę lub z biurem, które nie odwołało wyjazdów, nie mogą liczyć na ubezpieczenie wykupione w Signal Iduna. Firma ogłosiła dziś w komunikacie, że "w związku z aktualną sytuacją w Egipcie oraz po wydaniu oficjalnego komunikatu polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zawierającego stanowczą rekomendację o wstrzymaniu się z podróżami w rejon konfliktu, Zarząd podjął decyzję o zawieszeniu ochrony ubezpieczeniowej dla osób i grup zorganizowanych, które wyjadą do tego kraju po 30 stycznia 2011 roku".

Te zasady będą obowiązywały do czasu uspokojenia sytuacji w Egipcie lub zmiany stanowiska MSZ.

MSZ odradza
Zwrot poniesionych kosztów, zmiana terminu lub nawet zmiana celu podróży -... czytaj więcej »


Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło w niedzielę, że stanowczo odradza wyjazdy do Egiptu w związku z sytuacją w tym kraju. Od tygodnia trwają tam masowe protesty przeciwko m.in. bezrobociu, złym warunkom życia i rosnącym cenom. Demonstranci domagają się także dymisji rządzącego od 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka.

W demonstracjach zginęło ponad sto osób. W kraju obowiązuje godzina policyjna. W sobotę egipski rząd oficjalnie podał się do dymisji, nowy nie został jeszcze powołany. W odczytanym w telewizji liście do nowo powołanego premiera Ahmeda Mohammeda Szafika Mubarak domaga się od szefa rządu m.in., by ten "przywrócił wiarę w egipską gospodarkę", zachowując przy tym system dopłat państwowych, oraz by "zwalczał wszelkie przejawy korupcji".

      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ

MSZ: sytuacja się pogarsza


POLECĄ SAMOLOTY PO POLAKÓW

TVN24
MSZ powtarza: odradzamy wyjazd do Egiptu. - Jutro do Kairu poleci samolot LOT-u, żeby zabrać turystów. Rozmawiamy z LOT-em, żeby po Polaków poleciały kolejne maszyny - mówił na konferencji prasowej rzecznik resortu Marcin Bosacki. Podkreślił, że w razie potrzeby Polska ma awaryjny plan ewakuacji wszystkich naszych obywateli, ale na razie nie ma takiej potrzeby.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ
Bosacki na konferencji powtórzył apel z niedzielnego popołudnia: MSZ odradza wyjazdy do Egiptu. Podkreślił jednocześnie, że zupełnie inna sytuacja panuje w kurortach, a inna w Kairze.

Przypomniał też, że resort nie może zabronić biurom podróży prowadzenia działalności i wysyłania turystów za granicę, a rekomendacja MSZ nie jest podstawą do roszczeń wobec tour-operatorów i na ich podstawie nie można ubiegać się o odszkodowanie. Nie można też zabronić Polakom wyjazdów.
"Są problemy z przestępczością i zaopatrzeniem"


Wiele biur podróży wstrzymało rejsy do Egiptu. Wiele proponuje turystom zmianę terminu wyjazdu lub zmianę miejsca wypoczynku. Część gwarantuje pełen zwrot kosztów w przypadku rezygnacji z wyjazdu. CZYTAJ WIĘCEJ

LOT leci po Polaków

- We wtorek do Kairu poleci samolot LOT-u, który zabierze Polaków - zapowiedział. Dodał, że prowadzone są rozmowy z polskim przewoźnikiem na temat wysłania kolejnych maszyn tak, żeby wszyscy, którzy chcą wyjechać, wylecieli. - Zespół zarządzania kryzysowego cały czas monitoruje sytuację, jesteśmy w kontakcie z ambasadorem. Wzmacniana jest także obsługa konsularna w Egipcie - podkreślił Bosacki.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych - po kilku dniach od wybuchu... czytaj więcej »


"Sytuacja zmieniła się z soboty na niedzielę"

Odpowiedział też na zarzuty, że MSZ zbyt późno podjęło decyzję o odradzaniu wyjazdów. - Sytuacja zmieniła się z soboty na niedzielę. W całym kraju od sobotniego wieczoru mieliśmy do czynienia z potężniejącą falą rabunków, zwykłej przestępczości. Zaczęły się też potęgujące się kłopoty z zaopatrzeniem – zaznaczył Bosacki. Wyjaśnił, że Egipcjanie zaczęli wykupować jedzenie i napoje ze sklepów, a sklepikarze i restauracje odmawiają obsługiwania cudzoziemców. - Pojawiły się też demonstracje w kurortach, m.in. w Hurgadzie - dodał rzecznik MSZ zaznaczając, że takich sytuacji nie było jeszcze w sobotę.

"Mamy plan awaryjny"
Ponad 20 tysięcy miejsc na wycieczki do Egiptu w lutym wykupili polscy... czytaj więcej »
"Mamy plan awaryjny"


MSZ podkreśla również, że polska strategia wpisuje się w ogólnoeuropejski punkt widzenia i przekaz, jaki płynie z komunikatów dla podróżnych jest taki sam w większości państw. Bosacki zaznaczył, że większość państw decyzję o odradzaniu turystom wyjazdów podjęła w niedzielę.

Bosacki zauważył też, że Polska ma przygotowane awaryjne scenariusze ws. możliwej masowej ewakuacji Polaków. Mogłaby odbyć się ona za pośrednictwem i samolotów cywilnych, i wojskowych. - Ale na razie takiej potrzeby nie ma - dodał.

Do Polski wrócą za darmo

Powiedział też, że trudności mają głównie nie turyści przebywający w kurortach, ale podróżnicy indywidualni, szczególnie ci przebywający w Kairze. - Wielu z nich koczuje na lotnisku. Na jutrzejszy lot polskich linii wszystkie miejsca są zabukowane. Robimy wszystko, żeby jak najszybciej doleciał kolejny samolot - stwierdził Bosacki.

Dodał, że wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą informowały o wolnych miejscach w samolotach. - Ale myślę, że nasz problem rozwiążemy we własnym zakresie. Oczywiście przelot do Polski jest nieodpłatny - poinformował rzecznik MSZ.

LOT leci po Polaków

Polskie linie lotnicze podały, że we wtorek z Warszawy po pasażerów przebywających w Kairze wyleci Boeing 737-400, który może zabrać na pokład 160 osób.

Z Warszawy samolot wystartuje o 7 rano czasu polskiego, a z Kairu o 13.00 czasu lokalnego. - Godziny rejsów związane są z ograniczeniami narzuconymi przez władze lotniska, samoloty nie mogą bowiem lądować i startować w czasie, kiedy obowiązuje godzina policyjna - czytamy w komunikacie wydanym przez PLL LOT w poniedziałek.

LOT poinformował również, że w każdej chwili jest gotowy wysłać po Polaków kolejne samoloty, jeśli zaistnieje taka potrzeba.

Tusk: W razie potrzeby po Polaków poleci wojsko


PREMIER ZAPEWNIA, ŻE RZĄD TRZYMA RĘKĘ NA PULSIE

TVN24
- Niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny, gdyby doszło do potrzeby szybszej ewakuacji niż mogą oni zagwarantować - zapowiada premier Donald Tusk. - Dlatego jesteśmy w kontakcie z MON i wojskiem, żeby w razie potrzeby włączyć ich do tego - dodał.
- Komunikat płynący z polskiego ministerstwa spraw zagranicznych jest jednoznacznie zniechęcający do wyjazdu do Egiptu. Nie możemy zastosować środków przymusu, ale widać, że liczba wyjazdów maleje - powiedział premier w Brukseli na wspólnej konferencji prasowej z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso.

"Mamy plan"

MSZ powtarza: odradzamy wyjazd do Egiptu. - Jutro do Kairu poleci samolot... czytaj więcej »
- Jesteśmy zobowiązani zagwarantować powrót tym, którzy będą czuli się zagrożeni. Jesteśmy w stałym kontakcie z firmami, które oferują transport czarterami, ale niezależnie od dyspozycji przewoźników przygotowujemy plan awaryjny, gdyby doszło do potrzeby szybszej ewakuacji niż mogą oni to zagwarantować - zapewniał premier.

Jak dodał, pracuje nad tym stały zespół, który przygotowuje się do takiej ewentualności, a w razie potrzeby organizowany będzie też transport wojskowy. - Jesteśmy także w kontakcie z ministrem obrony narodowej i wojskiem. Jeśli będzie trzeba, będziemy także organizowali nie tylko cywilne, ale także wojskowe możliwości logistyczne po to, aby ta ewakuacja była praktycznie możliwa. Na razie jednak potrzeby takiej nie ma - podkreślił szef rządu.

Wcześniej w Warszawie o podobnych działaniach rządu dotyczących przebywających w Egipcie Polaków mówił też rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

We wtorek z Warszawy po pasażerów przebywających w Kairze wyleci Boeing 737-400, który może zabrać na pokład 160 osób. Z Warszawy samolot wystartuje o 7 rano czasu polskiego, a z Kairu o 13.00 czasu lokalnego. LOT poinformował również, że w każdej chwili jest gotowy wysłać po Polaków kolejne samoloty, jeśli zaistnieje taka potrzeba.

Egipt ma nowy rząd. Opozycja chce rozmów z armią


NA WTOREK ZAPOWIEDZIANO WIELKIE DEMONSTRACJE

PAP/EPA
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na stanowiskach pozostali szefowie głównych resortów - obrony i spraw zagranicznych. Zmienił się natomiast minister spraw wewnętrznych.
W sobotę egipski rząd oficjalnie podał się do dymisji, co poprzedniego dnia zapowiedział w przemówieniu prezydent Hosni Mubarak. Także w sobotę dotychczasowy minister lotnictwa cywilnego i były szef egipskich sił powietrznych Ahmed Mohammed Szafik został mianowany na urząd premiera i otrzymał misję utworzenia nowego gabinetu.

Zmiany w rządzie
Korespondent "Faktów TVN" Marcin Woroch o sytuacji w Egipcie
Tysiące cudzoziemców ucieka z ogarniętego masowymi demonstracjami Egiptu. W... czytaj więcej »
W poufnej wiadomości, przesłanej w ubiegłym tygodniu do Ameryki, Rosji,... czytaj więcej »
Opozycyjny egipski Ruch 6 Kwietnia wezwał do zorganizowania we wtorek... czytaj więcej »


Gabinet sformował w rekordowym czasie dwóch dni. Nowym ministrem spraw wewnętrznych został Mahmud Wagdy, były szef więziennictwa, emerytowany generał policji. Odejścia dotychczasowego szefa MSW generała Habiba Ibrahima el-Adlego domagali się demonstranci, obciążając go odpowiedzialnością za brutalność policji w starciach z uczestnikami protestów.

Szefowie resortów obrony i spraw zagranicznych, Mohammed Husejn Tantawi i Ahmed Ali Abul Gheit zachowali swoje stanowiska.

Według telewizji Al-Arabija, wejścia do nowego rządu odmówił dotychczasowy minister finansów Youssef Boutros Ghali (nie mylić z Boutrosem Boutrosem Ghalim - byłym sekretarzem generalnym ONZ). Na to stanowisko mianowany został - według agencji Reutera - Samir Mohamed Radwan.

Rozpocząć rozmowy z armią

Tymczasem koalicja ugrupowań opozycyjnych wezwała na wtorek do kolejnych wielkich demonstracji w Kairze, mających zmusić prezydenta Mubaraka do ustąpienia. Koalicja ta jest - jak pisze Associated Press - zdominowana przez ruchy młodzieżowe, ale wchodzi w jej skład także zdelegalizowane Bractwo Muzułmańskie.

Rzecznik Bractwa powiedział w poniedziałek, że ugrupowanie to zabiega o utworzenie reprezentującego różne ugrupowania komitetu politycznego, który rozpocząłby rozmowy z armią. W skład tego komitetu miałby wejść Mohamed ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), laureat pokojowego Nobla. Brat Mohameda ElBaradei zaprzeczył jednak, by nawiązano w tej sprawie jakieś rozmowy.

"Maroko nie będzie wyjątkiem"


CZY PRZEZ KOLEJNY KRAJ PRZETOCZĄ SIĘ PROTESTY?

"Maroko nie będzie wyjątkiem"
Fot. sxc.huKuzyn króla: Maroko prawdopodobnie nie będzie wyjątkiem
Fala protestów rozlała się po krajach arabskich. Co do tego, że to nie koniec wielkich nie ma wątpliwości kuzyn króla Maroka Mohammeda VI, książę Mulaj Hiszam. - Maroko "prawdopodobnie nie będzie wyjątkiem" wśród krajów arabskich po rewolucji tunezyjskiej i antyrządowych manifestacjach w Egipcie - oświadczył on w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika "El Pais".
Nazywany "czerwonym księciem" z powodu krytyki wypowiadanej pod adresem marokańskiego monarchy i systemu politycznego w swoim kraju Mulaj Hiszam podkreślił, że "Maroka jeszcze nie dosięgła" fala protestów społecznych i politycznych w krajach arabskich. -
W dwa dni po podaniu się do dymisji rządu, Egipt ma nowy gabinet. Na... czytaj więcej »
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie... czytaj więcej »
Ale nie należy się łudzić: prawie wszystkie systemy autorytarne zostaną dotknięte falą protestów. Maroko zapewne nie będzie wyjątkiem - ocenił Mulaj Hiszam.

- Przekonamy się, czy sprzeciw będzie miał charakter społeczny, czy także polityczny i czy formacje polityczne zareagują pod wpływem niedawnych wydarzeń - dodał 46-letni książę, który jest trzeci w kolejce do marokańskiego tronu.

"Zerwanie z poprzednimi systemami"

Jego zdaniem "proces liberalizacji politycznej rozpoczęty pod koniec lat 90. praktycznie dobiegł końca. Ponowne zdynamizowanie marokańskiego życia politycznego w kontekście regionalnym, z uniknięciem radykalizmu, będzie wyzwaniem".

Jak podkreślił Mulaj Hiszam, rewolucja w Tunezji i manifestacje w Egipcie stanowią "zerwanie z poprzednimi systemami" i nie mają "charakteru religijnego", antyimperialistycznego" ani "antykolonialnego". - Europa powinna się obudzić, przestać wspierać dyktatury, które są niezdolne do życia, i dogłębnie poprzeć ruchy dążące do trwałych zmian - dodał książę.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

niedziela, 30 stycznia 2011

MSZ rekomenduje Polakom: Nie jedźcie do Egiptu


"MAMY SYTUACJĘ Z POGARSZAJĄCYMI SIĘ WARUNKAMI"

TVN24
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych - po kilku dniach od wybuchu ostrych starć na ulicach dużych egipskich miast - odradza podróże do Egiptu. - Jest to nasza rekomendacja - poinformował rzecznik resortu Marcin Bosacki. Dodał, że "jeśli ktoś mimo niej zdecyduje się na własną odpowiedzialność na tego typu podróż", ocena resortu jest taka, że warunki w Egipcie się pogarszają.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ


Biuro podróży nie odpowiada za "okoliczności siły wyższej", a do takich... czytaj więcej »
Bosacki: W kurortach dochodzi do pojedyńczych incydentów (TVN24)
- Dwa razy próbowano odebrać nam kamerę. Za pierwszym skończyło się na... czytaj więcej »
- Od niedzieli odradzamy podróże do Egiptu. Chce powiedzieć, że tu nie ma prostych i jasnych, zdecydowanych, bezproblemowych decyzji. Wiemy, że to co mówimy prawdopodobnie odbije się na kondycji finansowej biur podróży, ale uważamy że rozsądek wymaga byśmy to powiedzieli, ponieważ zdrowie i bezpieczeństwo Polaków jest najważniejsze. I w naszej ocenie wysyłanie kolejnych tysięcy Polaków w tej chwili do Egiptu byłoby niebezpieczne - powiedział na konferencji prasowej Bosacki.

Wyjaśnił przy tym, że decyzja MSZ podyktowana jest dwoma powodami: wzrostem tzw. przestępstw pospolitych oraz pogarszającą się kwestią transportu i zaopatrzenia.

W sobotę MSZ informowało, że nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni i nie odradzało podróży do tego kraju. Apelowało jednak do przebywających tam turystów o ostrożność.

Pierwsze informacje o incycentach w kurortach

Rzecznik MSZ powiedział, że Polacy którzy przebywają w egipskich kurortach, są bezpieczni. Przypomniał im jednak, by unikali demonstracji i zgromadzeń oraz podróży do większych miast.

Bosacki poinformował jednakże, że pojawiły się pierwsze informacje o tym, że w niektórych kurortach dochodzi do nielicznych demonstracji i innych incydentów - aktów chuligaństwa i plądrowania sklepów. Ocenił je jednak jako "niegroźne".

Co zrobią biura podróży?
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie... czytaj więcej »


- Będziemy proponowali zwrot poniesionych kosztów i anulowanie imprezy, ewentualnie zmianę na inny kierunek - poinformował już po konferencji MSZ na antenie TVN24 Grzegorz Karolewski z biura podróży Oasis Torus, którego ponad 300 klientów przebywa w Egipcie. Zaznaczył jednak, że oficjalne stanowisko będzie znane dopiero jutro rano.

Karolewski podkreślił, że sytuacja jest pod kontrolą i nie będzie problemu ze sprowadzeniem klientów, którzy obecnie są w Egipcie. - Zaczynamy już rozmowy z naszymi przedstawicielami w Egipcie. Przygotowujemy się do działania. Oczywiście bezpieczeństwo klientów jest absolutnym priorytetem - dodał.



USA i Turcja opuszczają Egipt
- Nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni, nie... czytaj więcej »


Dotychczas władze USA i Turcji poinformowały, że przygotowują się do ewakuacji swoich obywateli z ogarniętego zamieszkami Egiptu.

Ambasada USA w Kairze podała, że pierwsze loty do "bezpiecznych miejsc" w Europie rozpoczną się w poniedziałek. Już w niedzielę Turcja ma wysłać trzy samoloty.

Ponad 100 ofiar śmiertelnych

W wyniku antyrządowych manifestacji i starć z policją zginęły co najmniej 102 osoby, z czego 33 tylko w sobotę.

Niedziela to kolejny dzień egipskiej rewolty, która skierowana jest przeciwko rządom Hosniego Mubaraka.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

"Mubarak musi odejść dzisiaj"


NOBLISTA APELUJE DO PREZYDENTA I CHCE ROZMAWIAĆ Z ARMIĄ

"Mubarak musi odejść dzisiaj"
Fot. PAP/EPAEgipt chce odejścia Mubaraka
Prezydent Hosni Mubarak musi opuścić urząd dzisiaj, by utorować drogę rządowi jedności narodowej - oświadczył jeden z czołowych egipskich reformatorów Mohamed ElBaradei.
      w Polsce: +48 22 523 94 48

w Egipcie: +202 27367456      
Infolinie MSZ


- Jest głośny i wyraźny (przekaz) od wszystkich w Egipcie, że Mubarak musi odejść dzisiaj - powiedział ElBaradei w rozmowie z CNN.
Główna siła opozycyjna w Egipcie - Bractwo Muzułmańskie - wezwało do... czytaj więcej »
- Zostałem upoważniony przez ludzi, którzy organizowali te demonstracje i wiele innych partii, aby zgodzić się na rząd jedności narodowej - dodał.

I podsumował: - Mam nadzieję, że będę miał niedługo kontakt z armią; musimy razem pracować. Armia jest częścią Egiptu.

Negocjator noblista

Wcześniej Bractwo Muzułmański poinformowało, że egipska opozycja chce, aby Mohamed ElBaradei podjął się negocjacji z rządem. Opozycyjne "ugrupowania polityczne popierają (kandydaturę) ElBaradeia na negocjatora z reżimem" - powiedział telewizji Al-Dżazira Esam el-Erian.

ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i laureat Pokojowej Nagrody Nobla przyjechał do Kairu w czwartek wieczorem.

EGIPCJANIE PROTESTUJĄ TAKŻE W USA - czytaj w serwisie Kontakt24


CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

Egipskie demonstracje także za granicą

"Egipcjanie mieszkający w Los Angeles i okolicach zebrali się przed budynkiem federalnym - siedzibą ważnych agencji rządowych (w tym sekcji Departamentu Stanu USA, FBI, Secret Service). Pragną okazać solidarność z rodakami walczącymi na ulicach egipskich miast. Ta demonstracja miała charakter happeningu i chodziło głównie o zwrócenie uwagi amerykańskiego społeczeństwa na rewolucję, jaka dokonuje się w Egipcie" - wyjaśniał usbizz.
Manifestacje także w Wiedniu
Protesty Egipcjan odbyły się także w stolicy Austrii. Jak poinformował Reporter 24 thomas30, w centrum Wiednia zebrało się około 150 osób.
"Dziś w Austrii, w samym centrum stolicy, demonstrowali Egipcjanie, solidaryzując się w ten sposób ze swoimi rodakami" - pisze Reporter 24. "Ta demonstracja przebiegła spokojnie pod czujnym okiem policji, nie było żadnych zamieszek".

http://kontakt24.tvn.pl/temat,egipcjanie-demonstruja-takze-w-usa,69645.html

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca .

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca

JEST KONTAKT Z POLSKIM KAPITANEM

Strzały i ofiary. Nieudana próba odbicia frachtowca
Fot. PAP/EPAPolak jest kapitanem porwanego statku
Do dramatycznej i nieudanej próby porwanego przez somalijskich piratów frachtowca Beluga Nominations, któremu dowodzi polski kapitan doszło w minionym tygodniu. Podczas wymiany ognia zginął jeden członek załogi i jeden z porywaczy - poinformował w weekend bremeński armator statku, Beluga Group.
Czterej członkowie załogi zdołali uciec na łodziach ratunkowych. Dwóch odnalazła w miniony piątek duńska fregata, zaś dwaj pozostali są zaginieni. Uprowadzony ponad tydzień temu frachtowiec, którym dowodził polski kapitan, wciąż jest w rękach piratów.

Wymiana ognia i ofiary
Dwie osoby z załogi uprowadzonego przez somalijskich piratów frachtowca MV... czytaj więcej »


Agencja dpa pisze, że bremeński armator potwierdził częściowo sobotnie doniesienia tygodnika "Der Spiegel". Według pisma, w zeszłą środę duńska fregata HDMS Esbern Snare oraz łódź patrolowa Seszeli wyśledziły porwany frachtowiec. Doszło do wymiany ognia.

"Spiegel" informował jednak, że zginęli dwaj piraci, a także prawdopodobnie dwaj członkowie załogi, zaś kilku marynarzy uciekło łodzią ratunkową. Według informacji armatora podczas nieudanej próby odbicia Beluga Nominations zginęły dwie osoby: marynarz i pirat.

Szef armatora Beluga Group, Niels Stolberg powiedział bremeńskiej gazecie "Weser-Kurier", że ogień otworzyły jednostki ścigające porwany frachtowiec. Członek załogi Beluga Nominations został zastrzelony prawdopodobnie w ramach zemsty za śmierć jednego z piratów.

W czwartek maszyny Beluga Nominations zostały zatrzymane, co stworzyło kolejną okazję do odbicia frachtowca. Na pomoc piratom przypłynął jednak statek York, tankowiec, porwany przed kilkoma miesiącami. Obie jednostki obrały kurs na Somalię.

Kapitan pod telefonem
Porwany przez somalijskich piratów polski kapitan frachtowca MV Beluga... czytaj więcej »


W sobotę udało się nawiązać kontakt telefoniczny z kapitanem frachtowca. Jak do tej pory piracie nie zażądali okupu.

Frachtowiec został zaatakowany przez piratów 22 stycznia w odległości około 700 km na północ od Seszeli. W skład załogi wchodziło 12 osób: polski kapitan, dwóch Ukraińców, dwóch Rosjan oraz siedmiu obywateli Filipin. Armator informował w zeszłym tygodniu, że zanim w zeszły wtorek piraci przejęli kontrolę nad frachtowcem, załoga przez dwa dni na próżno czekała na pomoc unijnej misji "Atalanta", ochraniającej szlaki handlowe w pobliżu Rogu Afryki.

Według tygodnika "Der Spiegel" w piątek piraci porwali kolejny niemiecki frachtowiec - New York Star - należący do hamburskiego armatora CST, który utracił kontakt z jednostką.

Usiedli na ziemi i nie puścili czołgów


"WRAŻENIE, ŻE ODNIESIONO ZWYCIĘSTWO"

Usiedli na ziemi i nie puścili czołgów
Fot. PAP/EPABlokada czołgów w Kairze
Egipska rewolucja trwa i ma się dobrze. Na głównym placu Kairu, egipskie czołgi zostały zablokowane przez tłum demonstrantów. – Na placu panuje w tej chwili wrażenie, że odniesiono wielkie zwycięstwo - relacjonuje z centrum wydarzeń korespondent "Faktów TVN24" Marcin Woroch.
- Sytuacja zmienia się bardzo szybko – relacjonuje z Kairu dziennikarz TVN. Jak mówił, na centralnym placu egipskiej stolicy pojawiło się ok. 40 czołgów, które próbowały przejechać pod siedzibę MSW. – Zostały zablokowane przez tłum. Egipcjanie po prostu usiedli na drodze i powiedzieli, że nie pozwolą przejść wojsku przez plac – mówił. Dodał, że udało się jednak wypracować kompromis – czołgi przejechały objazdem. – Na placu panuje w tej chwili wrażenie, że odniesiono wielkie zwycięstwo – zaznaczył Woroch.

Dziennikarz podkreślił, że „można powiedzieć dzisiaj (…), że ta egipska rewolucja, której wszyscy przepowiadali bliski koniec, w tej chwili ma się bardzo dobrze”.

Według reportera, „wojsko dostało rozkaz zatrzymywania zagranicznych dziennikarzy”. - Nam też próbowano odebrać kamerę - relacjonował.

Kair znów protestuje (Reuters, PAP/EPA)


Nie tylko w Egipcie dochodzi do demonstracji ludzi niezadowolonych z... czytaj więcej »
Nie chcą prezydenta

Wcześniej agencje donosiły, że na ulice Kairu z żądaniami ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka i odwołania nowo mianowanego Omara Suleimana wiceprezydenta kraju wyszło ok. tysiąca osób.

"Mubarak, samolot czeka"; "Hosni Mubarak, Omar Suleiman, obaj jesteście agentami Amerykanów" - krzyczeli protestujący.

W sobotę Mubarak po raz pierwszy od 1981 roku obsadził stanowisko wiceprezydenta, na które powołał swego protegowanego, szefa wywiadu Omara Suleimana. Sam Mubarak piastował stanowisko wiceprezydenta przed objęciem prezydentury w 1981 roku. W niedzielę nominacje polityczne, o których zdecydował Mubarak odrzuciło Bractwo Muzułmańskie.

Sam Mubarak odwiedził wojskową kwaterę główną i spotkał się z czołowymi dowodzącymi w kraju.

Francja, Niemcy i Wielka Brytania apelują do prezydenta Egiptu o... czytaj więcej »
Ewakuacja ludzi

Stany Zjednoczone i Turcja zaoferowały ewakuację tym swoim obywatelom, którzy chcieliby opuścić Egipt.

"Ambasada amerykańska w Kairze informuje obywateli USA w Egipcie, którzy chcieliby wyjechać, że Departament Stanu przygotowuje transport do bezpiecznych miejsc w Europie" - głosi oświadczenie Amerykanów. Zgodnie z nim loty rozpoczną się w poniedziałek 31 stycznia.

Turcja zdecydowała się na wysłanie w niedzielę trzech samolotów linii Turkish Airlines po 750 obywateli przebywających w Egipcie. Jedna z maszyn ma wylądować w Kairze a dwie w Aleksandrii.

Tysiące pasażerów koczuje na międzynarodowym lotnisku w Kairze. Większość... czytaj więcej »
Z kolei włoska agencja Ansa poinformowała, że z kurortu Szarm el-Szejk próbują wydostać się grupy włoskich turystów. Niektóre samoloty nie odlatują z powodu blokady ruchu lotniczego w połączeniach międzynarodowych z Kairem. Nie wiadomo jeszcze, jak wielu Włochów ma kłopoty z opuszczeniem Egiptu.

Zakazana telewizja

Natomiast jak wynika z informacji oficjalnej agencji informacyjnej MENA, egipskie ministerstwo informacji zakazało nadawania arabskiej telewizji satelitarnej Al-Dżazira, która obszernie relacjonuje antyrządowe manifestacje w Egipcie. Resort zarządził "anulowanie nadawania Al-Dżaziry, cofając jej licencje i akredytacje dla całego zespołu" począwszy od niedzieli.

Pomimo godziny policyjnej tysiące Egipcjan nadal protestują na centralnym... czytaj więcej »
W niedzielę i poniedziałek pozostanie zamknięta egipska giełda i Bank Centralny Egiptu.

Więźniowie uciekają

Wcześniej agencje poinformowały, że kilka tysięcy więźniów uciekło z więzienia w Wadi an-Natrun, ok. 100 km na północ od egipskiej stolicy, Kairu. Osadzeni zdobyli broń pracowników służby więziennej, a następnie uciekli - podało źródło w egipskich służbach bezpieczeństwa. Tysiące więźniów, z czego dużą część stanowili przetrzymywani tu od wielu lat islamiści, jak i zwykli przestępcy, uciekło w nocy z soboty na niedzielę w następstwie rozruchów.

Z więzienia w niedzielę wyszła m.in. grupa członków Bractwa Muzułmańskiego, w tym siedmiu jego przywódców.

Korzystając z chaosu, jaki zapanował w Kairze, szabrownicy w nocy... czytaj więcej »
Ponad 100 ofiar śmiertelnych

W wyniku antyrządowych manifestacji i starć z policją zginęły co najmniej 102 osoby, z czego 33 tylko w sobotę.

Niedziela to kolejny dzień egipskiej rewolty, która skierowana jest przeciwko rządom Hosniego Mubaraka.

CZYTAJ RAPORT: ARABSKIE PRZEBUDZENIE

Somalijscy piraci pójdą siedzieć


TO BĘDZIE PIERWSZY PROCES URZĄDZONY PORYWACZOM

Reuters
Pięciu somalijskich piratów, pojmanych przed tygodniem u wybrzeży Somalii, przybyło w niedzielę do Pusan w Korei Południowej. Aresztowani zostaną przesłuchani uprowadzenia południowokoreańskiego chemikaliowca i usiłowania zabicia kapitana jednostki. Grozi im dożywocie.
21 stycznia południowokoreańska marynarka wojenna uratowała wszystkich 21 członków załogi chemikaliowca Samho Jewerly; schwytano wówczas pięciu piratów, ośmiu innych zostało zabitych.

Przestępcy w wieku od 19 do 25 lat przylecieli w niedzielę rano do portu Pusan w południowo-wschodniej Korei Południowej na przesłuchania, a następnie proces w sprawie porwania statku na Morzu Arabskim. Będzie to pierwszy taki proces piratów.

Sąd w Pusan wydał nakaz aresztowania pięciu piratów, zarzucając im rozbój morski i usiłowanie morderstwa - poinformowała południowokoreańska agencja Yonhap. Piraci porwali chemikaliowiec, żądając za niego okupu i strzelali do kapitana statku podczas operacji odbijania zakładników.
Południowokoreańska marynarka wojenna uratowała wszystkich członków załogi... czytaj więcej »


Obwiniają martwych towarzyszy

Zatrzymani wszystkiemu zaprzeczają i za wszystko obwiniają swoich martwych towarzyszy.

Jak podaje agencja Reutera, przesłuchania mogą potrwać nawet do miesiąca. Zeznania będą bowiem tłumaczone z języka somalijskiego na angielski i koreański.

Akcję odbicia zakładników przeprowadzono tydzień po tym jak piraci porwali południowokoreańską jednostkę. Ich zakładnikami zostało ośmiu obywateli Korei Płd., dwóch Indonezji i 11 Birmy.

Samho Jewelry płynął ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich na Sri Lankę. Akcja południowokoreańskiej marynarki wojennej miała miejsce około 1300 km od wybrzeży Somalii.

99 procent Sudańczyków chce podziału kraju


OFICJALNE WYNIKI REFERENDUM

99 procent Sudańczyków chce podziału kraju
Fot. EPASudan zagłosował za podziałem kraju
Ponad 99 proc. Sudańczyków z Południa opowiedziało się za podziałem kraju na dwie części - to oficjalne wyniki referendum, które odbyło się w pierwszej połowie stycznia.
Jak poinformowali urzędnicy, za podziałem kraju na część północną i południową opowiedziało się 99,57 procent mieszkańców Południa.

Podano również, że łącznie w południowej i północnej części kraju za podziałem państwa głosowało 98,83 procent mieszkańców.

Referendum, które trwało od 9 do 15 stycznia, było wynikiem ustaleń pokojowych z 2005 roku podpisanych przez rząd Sudanu i rządzący na południu kraju Ruch Wyzwolenia Sudańczyków. Porozumienie kończyło jedną z najdłuższych wojen domowych toczonych w Afryce. trwający 22 lata konflikt pochłonął 2 miliony ofiar śmiertelnych, a 4 miliony zmusił do ucieczki.

Plądrowali szpitale. Cywile odpierali ataki szabrowników


NOCNY CHAOS W STOLICY EGIPTU

Reuters, fot.PAP/EPA
Korzystając z chaosu, jaki zapanował w Kairze, szabrownicy w nocy plądrowali tam nie tylko sklepy i biura, ale także szpitale. Zaatakowana i kompletnie ograbiona została m.in. klinika onkologiczna w egipskiej stolicy. W stolicy cywile zorganizowali nawet specjalne patrole, które miały wystraszyć rabusiów.
Na gorącym uczynku policja złapała kilkudziesięciu mężczyzn, którzy okradali domy i obiekty publiczne.

Rabusie za cel wzięli nawet szpitale. W klinice w dzielnicy Abbasija lekarze musieli przygotować butelki z benzyną do obrony przed szabrownikami, bo nie wszędzie policja jest w stanie pilnować bezpieczeństwa. Wszystkie siły mundurowych przerzucono w miejsca, gdzie odbywały się demonstracje.
- Kair jest teraz dość, senny. Wydaje się, że zaczyna działać sposób na... czytaj więcej »


"Brakuje policji"

Mieszkańcy wielu osiedli w Kairze w sobotę wieczorem poprosili wojsko o ochronę przed szabrownikami. Na wielu ulicach w dzielnicach mieszkaniowych pojawiły się czołgi i pojazdy opancerzone, aby chronić je przed rabusiami chcącymi skorzystać z chaosu. Pojazdy wojskowe stanęły również przed luksusowymi hotelami zajętymi przez cudzoziemców.

- Tam nie ma w ogóle policji - skarżą się jednak świadkowie, cytowani przez Reutera.

Malują okna i ukrywają zawartość

Mieszkańcy miejsc zagrożonych kradzieżami sami wzięli się do ich obrony. Uzbroili się w noże oraz kije i patrolują okolice. Z kolei właściciele sklepów pomalowało witryny wystawowe na biało, aby zakryć zawartość i zniechęcać do grabieży.

Nie wszędzie organizującym się w komitety mieszkańcom udało się zapobiec kradzieżom. W ciągu dnia splądrowano hipermarket sieci Carrefour i kilkadziesiąt innych placówek handlowych w Kairze.

Od czasu rozpoczęcia demonstracji w stolicy Egiptu policja aresztowała 470 osób pod zarzutem grabieży, podpaleń i uszkodzenia mienia publicznego.

5 dzień demonstracji
Pomimo godziny policyjnej tysiące Egipcjan nadal protestują na centralnym... czytaj więcej »


Sobota była piątym demonstracji w Egipcie. Mieszkańcy tego kraju domagają się ustąpienia sprawującego władzę od 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka. Zgromadzenia nie ustały mimo obowiązywania w Kairze, Aleksandrii i Suezie godziny policyjnej.

Władze przedłużyły w sobotę obowiązywanie godziny policyjnej w tych trzech miastach od godz. 16 do godz. 8 rano w niedzielę (od godz. 15 do godz. 7 czasu polskiego). Wojsko ostrzegło demonstrujących, że wszyscy, którzy naruszą godzinę policyjną, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami.

W trwających od wtorku demonstracjach zginęło w Egipcie kilkadziesiąt osób. Agencja Reutera, powołując się na źródła medyczne podaje prowizoryczny bilans: 74 ofiar śmiertelnych - a ok. 2 tys. odniosło obrażenia.

Według przedstawicieli egipskich służb bezpieczeństwa w trwających do pięciu dni demonstracjach i zamieszkach zginęły co najmniej 102 osoby.

Sobotni wieczór - relacja korespondenta TVN24

sobota, 29 stycznia 2011

Nowy wiceprezydent Egiptu."To jest przełom"

JEST TEŻ NOWY PREMIER, BYŁY DOWÓDCA LOTNICTWA

Sur
Prezydent Egiptu Hosni Mubarak obsadził stanowisko wiceprezydenta i premiera. To pierwsze nie było obsadzone od czasu, gdy dyktator sam objął władzę w 1981 roku. Wiceprezydentem został protegowany Mubaraka, szef wywiadu Omar Suleiman. Stanowisko premiera objął natomiast Ahmed Shafiq, były dowódca lotnictwa wojskowego i minister ds. lotnictwa w dopiero co odwołanym rządzie.
- To jest przełom, wszystko idzie ku powołaniu rządu pojednania, by uspokoić wzburzone morze gniewu narodowego - skomentował na antenie TVN24 doniesienie o powołaniu wiceprezydenta Grzegorz Dziemidowicz, były ambasador RP w Egipcie i Sudanie.

Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów, którzy... czytaj więcej »
Suleiman i Shafiq zostali już zaprzysiężeni, transmisję z uroczystości pokazała telewizja państwowa. Poinformowano też, że w siedzibie Mubaraka trwa od soboty popołudniu "ważne spotkanie z udziałem wielu osób na wysokich stanowiskach".

Al-Jazeera doniosła, że dwaj synowie prezydenta wyjechali do Francji. Reuters spekuluje, że nominacja wiceprezydenta oznacza dla nich utratę szansy na objęcie władzy po tacie.

"Liderzy wyłonią się z protestujących mas"

Były polski ambasador w Egipcie Grzegorz Dziemidowicz uważa, że teraz zostaną zapowiedzianie wybory prezydencie i parlamentarne. - To, że prezydent zmusił rząd do dymisji to nic nie zmienia. Demonstranci protestują przeciwko Mubarakowi, a nie rządowi - ocenił były ambasador.
- W tej sytuacji to wojsko przejmie władzę. Nie widzę innego wyjścia - mówi... czytaj więcej »


Stwierdził również, że ważne jest, by do nowego rządu powołać osoby neutralne lub kogoś z kręgu opozycji. - Myślę, że spośród mas protestujących wyłonią się naturalni liderzy - dodał.

Możliwość rozpisania przyśpieszonych wyborów zdecydowanie zdementował już jednak przewodniczący egipskiego parlamentu. - Nie ma żadnych takich planów - powiedział Fathi Sorour.

"Armia chroni, nie interweniuje"

Dziemidowicz zauważył także, że zaskakująca jest postawa armii - Mubarak wywodzi się z armii i stoi na jej czele, ale mimo to wojsko nie reaguje represyjne. Armia brata się z demonstrującymi, chroni a nie interweniuje - mówił.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEMAT ZAMIESZEK

Policja strzela, wojsko nie interweniuje. Walki w Aleksandrii

KOLEJNY DZIEŃ CHAOSU W EGIPCIE

ReutersTV, fot. PAP/EPA
Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów, którzy próbowali szturmować Ministerstwo Spraw Wewnętrznych - podała telewizja Al-Jazeera. Siły bezpieczeństwa strzelały też najprawdopodobniej ostrą amunicją do protestujących w Aleksandrii. Do gwałtownych starć doszło też w mieście Ismailia. Spokojniej jest w Kairze, choć tłumy na ulicach gęstnieją. Armia nie interweniuje. W związku z protestami rozszerzono godzinę policyjną - teraz będzie ona obowiązywać od 16:00 do 8:00, a nie jak wcześniej między godziną 18:00 a 7:00. Ze względu na masowe protesty, podjęto decyzję o zamknięciu w niedzielę giełdy w Kairze.
Mimo obowiązywania godziny policyjnej i wydania przez wojsko ostrzeżenia przed surowymi konsekwencjami dla wszystkich łamiących zakaz, tysiące Egipcjan kontynuują jednak w sobotę po południu protesty w egipskich miastach.
W nocy w czwartku na piątek w Egipcie całkowicie "padł" internet. Władze w... czytaj więcej »


Tłumy demonstrantów są na ulicach Kairu oraz w Aleksandrii. - To nie wygląda na godzinę policyjną, obok mnie przechodzą tysiące ludzi - relacjonował Reuterowi jeden ze świadków w Aleksandrii.

Zginęły co najmniej 74 osoby

Do szpitala El Damardash trafiło w piątek 30 ciał ofiar zamieszek w Kairze, w tym 2 dzieci - podaje Reuters. Wcześniej telewizja Al-Jazeera poinformowała, powołując się na swoich korespondentów, że 23 osoby zginęły w wyniku piątkowych demonstracji w Aleksandrii, a w Suezie i Kairze po 15.
Prezydent Egiptu Hosni Mubarak zaraz po pierwszym wystąpieniu publicznym od... czytaj więcej »


W sumie, według agencji Reutera powołującej się na dane ze szpitali i od świadków, w trwających od kilku dni demonstracjach antyprezydenckich zginęły co najmniej 74 osoby. Reuters zastrzega, że bilans jest prowizoryczny, ponieważ chaos panujący w kraju uniemożliwia zebranie precyzyjnych danych.

Kolejne miasta w ogniu

Do gwałtownych starć manifestantów z policją doszło w sobotę w Aleksandrii. Jak pisze Reuters powołując się na naocznego świadka, policja użyła gazu łzawiącego i ostrej amunicji przeciwko demonstrantom, domagającym się ustąpienia Hosni Mubaraka.

Bardzo niespokojnie jest też w mieście Ismailia na północnym-wschodzie Egiptu, gdzie doszło do walk protestujących z siłami bezpieczeństwa.
Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów


Strzały w pobliżu demonstrantów

W sobotę rano w Kairze słychać było strzały oddane przez policję. Pociski odbijały się o budynki w pobliżu placu Tahrir, ale nie wiadomo, czy była to ostra amunicja, czy gumowe kule. Demonstranci uciekli przed policją.

Po południu policja otworzyła ogień do około tysiaca protestujących, którzy próbowali szturmować egipskie MSW. Także tu nie wiadomo, czy użyto ostrej amunicji, ani czy, i ewentualnie ile było ofiar.

Tłumy żądają ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka. Manifestanci wyszli ponownie na ulice kilka godzin po tym jak szef państwa zdymisjonował rząd i obiecał reformy.

Spokojni jak wojsko
- Nie ma odwrotu z tej drogi - oświadczył w czwartek po przybyciu do... czytaj więcej »


Warto podkreślić ogromny szacunek, jakim cieszą się żołnierze wśród demonstrujących. Na zdjęciach pokazywanych na żywo przez CNN widać kilkutysięczny tłum głośno skandujących antyprezydenckie hasła protestujących, którzy stoją przed zaledwie jednym szeregiem żołnierzy ochraniających ministerstwo informacji. Nikt nie próbuje się przedrzeć, przepychać, ani atakować żołnierzy.

Ludzie wchodzą też na czołgi rozmieszczone w stolicy i fotografują się na ich tle. Wojsko nie używa siły. Nie musi - żołnierzom ze strony tłumu najwyraźniej nic nie grozi.

Dymisja rządu

Tuż po południu miejscowego czasu ustępujący egipski rząd zebrał się by złożyć rezygnację i podał się do dymisji. Zebraniu przewodniczył premier Ahmed Nazif. Kto będzie jego następcą? - tego jeszcze nie podano.
Amerykańskie próby wprowadzenia reform w świecie islamskim były szkodliwe,... czytaj więcej »


W nocy z piątku na sobotę prezydent Hosni Mubarak wezwał rząd do ustąpienia, o swojej rezygnacji - czego domaga się egipska ulica - nie wspomniał.

Jutro prezydent ma przedstawić nowego premiera.

Komórki odblokowane

W stolicy Egiptu zaczęły w sobotę rano ponownie działać sieci telefonii komórkowych. Usługi sieci bezprzewodowych wyłączono w piątek, w trakcie masowych protestów. Jak donosi Reuters, nie można jeszcze wysyłać SMS-ów. Nie jest też jasne, czy można bez problemów dzwonić.
- Nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni, nie... czytaj więcej »


Wczoraj Vodafone poinformował, że władze w Egiptu nakazały wszystkich operatorom sieci zawiesić usługi w wybranych rejonach kraju.

Zniszczone dwie mumie

Szef Najwyższej Rady Starożytności Egipskich Zahi Hawas, poinformował dziś w telewizji, że zniszczeniu uległy dwie mumie z Muzeum Egipskiego w Kairze. Budynek muzeum przylega do siedziby rządzącej Partii Narodowo-Demokratycznej, która została podpalona przez protestujących.

Hawas powiedział, że w nocy nieznani sprawcy usiłowali złupić muzeum. - Obywatele egipscy, wspierani przez policję usiłowali im przeszkodzić, ale kilku napastnikom udało się wtargnąć od góry i zniszczyli dwie mumie - mówił. Według niego splądrowano również kasę biletową.

Muzeum Egipskie posiada największą na świecie kolekcję starożytności egipskich, tam też znajdują się m.in. słynne skarby i mumia Tutanchamona.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEMAT ZAMIESZEK

Arabskie przebudzenie

Tunezja, Egipt, Jemen, Jordania. W kolejnych krajach arabskich wybuchają fale protestów. Gniew ulicy obalił już jednego dyktatora i zagraża kolejnym. Komentatorzy mówią o "przełamaniu strachu", "wiośnie ludów". Do wielkiego wybuchu społecznego niezadowolenia doszło z kilku powodów, ale najważniejsze są te najbardziej prozaiczne - bieda, bezrobocie i brak perspektyw dla młodych pokoleń. Ciekawe, że kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się ulicznej rewolucji odgrywa internet i telewizja Al-Jazeera.


- To niespotykana sytuacja - komentuje wydarzenia ostatnich tygodni Jacek Mojkowski, redaktor naczelny tygodnika "Forum". Przyrównuje je do europejskiej "wiosny ludów" z 1989 roku. - To podobny fenomen - twierdzi.

Eksperci o zamieszkach w egipcie


Ludowe tsunami

Pierwsze akordy w arabskiej "wiośnie ludów" zabrzmiały jeszcze w grudniu w Tunezji. Rewolta w tym kraju wybuchła po tym, jak 17 grudnia 26-letni Mohamed Bouazizi podpalił się na znak protestu przeciwko bezrobociu. Wcześniej policja skonfiskowała mu wózek z warzywami i owocami.
Mohamed Bouazizi, który 17 grudnia podpalił się na znak protestu przeciwko... czytaj więcej »
Mężczyzna zmarł w wyniku oparzeń na początku stycznia. Jego śmierć spowodowała lawinę coraz większych protestów w kolejnych miastach Tunezji.

11 stycznia zamieszki dotarły do stolicy Tunisu. Po czterech dniach walk na ulicach miasta rządzący od 23 lat dyktator Zin el-Abdin Ben Ali uciekł do Arabii Saudyjskiej. Ster państwa przejął dotychczasowy premier Mohammed Ghannuszi, który powołał tez nowy rząd. Pomimo zmian na szczycie, protesty nie ustały. Ludzie nadal domagają się całkowitego odsunięcia od władzy wszystkich współpracowników obalonego dyktatora. Rewolucja pochłonęła około 40 ofiar śmiertelnych.

Tunezja: Zamieszki dotarły do stolicy, słychać strzały


Społeczna rewolucja w Tunezji unaoczniła mieszkańcom kolejnych arabskich krajów, że oni również mogą wywrzeć wpływ na swoje władze. W Algierii, Egipcie i Jemenie doszło do ośmiu przypadków samospaleń na wzór Bouaziziego.

Sprzeczne informacje z Tunezji. Według prywatnej telewizji Nessma TV... czytaj więcej »
Druga fala

25 stycznia rozpoczęły się uliczne protesty w Egipcie. Do starć z policją doszło w kilku miastach z czego największe zamieszki wybuchły w Kairze. Brutalna reakcja służb porządkowych nie powstrzymała ludzi. Manifestacje przez kolejne dni przybierały na sile i rozlewały się na następne miasta. W dwa dni służby bezpieczeństwa aresztowały ponad tysiąc osób, a w ulicznych starciach zginęło wtedy według różnych danych 6-8 osób.

Szczególnie krwawy okazał się 28 stycznia, okrzyknięty "piątkiem gniewu". W wyniku starć zginęło co najmniej 20 osób, a 1030 zostało rannych. Armia odparła szturm tłumów na budynek MSZ i siedzibę państwowej telewizji. Na ulicach największych miast pojawiło się wojsko, do Suezu wjechały czołgi. W Kairze z rąk do rąk przechodzi strategiczny plac Tahrir. Późnym wieczorem telewizja wyemitowała orędzie prezydenta. Hosni Mubarak zapowiedział zmianę rządu, ale własnej dymisji nie wziął pod uwagę.

W Egipcie od 30 lat bezustannie obowiązuje stan wyjątkowy i dotychczas wszelkie przejawy sprzeciwu wobec władzy dyktatora Hosni Mubaraka były zdecydowanie tłumione.

Egipska policja skutecznie tłumi antyrządowe protesty


Po dwóch dniach zamieszek, tłumy zyskały politycznego przywódcę. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Mohamed ElBaradei, najpopularniejsi polityk opozycyjny kraju, wrócił do Egiptu i zapowiedział, że jest gotów pokierować "procesem politycznych przemian". - Mubarak służy Egiptowi wystarczająco długo. Nadszedł czas na przejście na emeryturę - oświadczył były szef Międzynarodowej Agencji Atomistyki.

28 stycznia Elbaradei został osadzony w areszcie domowym.



Poza Egiptem, uliczne demonstracje wybuchły również w Jemenie i Jordanii. W tym pierwszym tłumy domagają się ustąpienia prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, który rządzi krajem od 32 lat. Ludzie wyszli na ulicę w reakcji na zapowiedzi dyktatora, że planuje zmienić konstytucję, aby rządzić przez kolejne dwie dekady.

W Jordanii kilkutysięczne manifestacje, rzecz nieznana w despotycznej monarchii, zmusiły władzę do reakcji. Król Abdullah II zapowiedział zmiany w rządzie, obniżki cen żywności i reformę prawa wyborczego.

Jemeńczycy też chcą ustąpienia prezydenta


Rewolucja z desperacji

We wszystkich krajach arabskich, w których kolejno wybuchają niepokoje, ich przyczyna jest bardzo podobna. Podłożem niezadowolenia ludności jest przede wszystkim bieda. - Połowa mieszkańców Egiptu żyje na skraju nędzy. Muszą wyżyć za jeden - dwa dolary dziennie - opisuje Mojkowski.

Wściekłość i frustracja. Reżim Mubaraka zagrożony


W wielu arabskich krajach panuje też wysokie bezrobocie. Dotyczy to zwłaszcza najmłodszych pokoleń, które nie widzą dla siebie szansy w skostniałych społeczeństwach.
- Nie ma odwrotu z tej drogi - oświadczył w czwartek po przybyciu do... czytaj więcej »
Gniew ludzi zwiększa to, że reżimy są przeżarte korupcją a dyktatorzy i ich poplecznicy opływają w bogactwa.

Media - "przekleństwo despotów"

Pomimo tego, że bieda, korupcja i bezrobocie istnieją w krajach arabskich od dekad, do tej pory nie dochodziło do tak wielkich protestów. Czynnikami, które doprowadziły do wybuchu, są media i internet. Młodsze pokolenia Arabów są coraz bardziej świadome i doskonale orientują się co dzieje się poza granicami ich kraju. To dodaje im pewności siebie i wiary w możliwość wywalczenia zmian.
Kolejny kraj Bliskiego Wschodu wstrząsany wybuchami niezadowolenia... czytaj więcej »


- Internet i Al-Jazeera to przekleństwo despotów - mówi Mojkowski. Międzynarodowa arabskojęzyczna telewizja pokazała wydarzenia w Tunezji, co uświadomiło między innymi ludziom w Egipcie, Jemenie i Jordanii, czego mogą dokonać. Organizację i wymianę informacji umożliwia natomiast internet. Takie portale społecznościowe jak Facebook i Twitter ułatwiły komunikację - poza kontrolą władz. O zagrożeniu z strony internetu władze jednak doskonale wiedzą. Egipt blokuje dostęp do Twittera i ogranicza działanie internetu na terenie całego kraju.

Na niekorzyść protestujących działa brak zorganizowanej opozycji politycznej. Dekady panowania dyktatorów, którzy wszelkimi sposobami tępili swoich przeciwników, doprowadziły do powstania próżni na scenie politycznej.
Egipska giełda papierów wartościowych zawiesiła w czwartek na jakiś czas... czytaj więcej »


Obawy Zachodu

Uliczne rewolucje w krajach arabskich budzą mieszane uczucia władz państw zachodnich. Oficjalnie panuje poparcie dla demokratycznych przemian i zwiększenia poziomu wolności, ale z drugiej strony złamanie status quo implikuje obawy o przyszłość.

Większość z dyktatorów dotychczas pewnie dzierżących władzę w swoich krajach, w mniej lub bardziej otwarty sposób współpracowała z Zachodem. Dla państw naszego kręgu kulturowego kluczowe było to, że w niemal wszystkich krajach arabskich radykalni islamiści byli i są zdecydowanie tępieni jako niebezpieczna opozycja. Dla Zachodu była to niezwykle korzystna sytuacja, ponieważ nie musiał bać się fali radykalizmu islamskiego w całym świecie arabskim.

Z drugiej strony nadmierny poziom represji i nędzy, generował niezadowolenie oraz skłonność do przyłączania się do ruchów radykalnych. Demokratyzacja może przynieść wymierny skutek: zmniejszenie poziomu niezadowolenia społecznego. Ludzie zaś skupią się na tym, by się bogacić, a nie walczyć.

Polacy jeżdżą oglądać demonstracje. MSZ ostrzega

MINISTERSTWO URUCHAMIA SPECJALNE INFOLINIE

TVN24
- Nasi rodacy w ośrodkach turystycznych w Egipcie są bezpieczni, nie doszło tam ani do starć ani do niebezpiecznych sytuacji - poinformował na konferencji prasowej Marcin Bosacki, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zaapelował jednak do turystów przebywających w Egipcie o ostrożność: Mamy informacje, że niektórzy nasi turyści na własną rękę, wynajmują transport, jeżdżą do miast, by oglądać demonstracje. Bosacki zapewnił, że polska strona ma kontakt z rezydentami znajdującymi się w egipskich kurortach.
Infolinie MSZ:

w Polsce +48 22 523 94 48

w Egipcie +202 27367456

Rzecznik zaapelował do osób, które w najbliższym czasie wybierają się do Egiptu, by pamiętały, że sytuacja tam na miejscu może zmieniać się dynamicznie.
PLL LOT odowłuje loty z i do Kairu


Tym, którzy są już w Egipcie, MSZ radzi, by w związku z napiętą sytuacją społeczną, w tym demonstracjami i protestami ulicznymi w głównych miastach Egiptu, nie udawać się do Kairu, Suezu, Aleksandrii oraz innych dużych miast egipskich. Rzecznik przestrzegł także przed wyjazdami turystów na własną rękę w rejony ogarnięte niepokojem.

- Mamy informacje, że niektórzy nasi turyści na własną rękę, wynajmują transport, jeżdżą do miast, by oglądać demonstracje. Uważamy to za skrajnie nieodpowiedzialne i bardzo przed tym przestrzegamy - podkreślił Bosacki.

- Należy pamiętać także, że mogą wystąpić problemy na tamtejszych lotniskach - dodał.
Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów, którzy... czytaj więcej »


Infolinia dla rodzin
W nocy w czwartku na piątek w Egipcie całkowicie "padł" internet. Władze w... czytaj więcej »


Rzecznik zapewnia, że rozwój sytuacji jest na bieżąco obserwowany przez Ambasadę RP w Kairze, która udostępniła na potrzeby polskich obywateli przebywających w Egipcie dyżurny numer telefonu: +202 27367456

Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło infolinię dla rodzin obywateli polskich przebywających w Egipcie: +48 22 523 94 48

Zamieszki im niestraszne

W związku z niestabilną sytuacją polityczną oraz wprowadzeniem godziny policyjnej w Egipicie PLL LOT odwołał sobotni lot do Kairu i niedzielny z Kairu.

"Zbierałem na te wakacje dwa lata. Co robić?" - czytaj na Kontakt 24

Mimo napiętej sytuacji politycznej w Egipcie, Polacy nie chcą przerywać urlopów i wracać do kraju. Biura podróży też nie planują na razie ewakuacji swoich klientów, a ich przedstawiciele zapewniają, że "to, co się dzieje w miastach, nie ma żadnego wpływu na egipskie ośrodki turystyczne". CZYTAJ WIĘCEJ

"To wojsko przejmie władzę"

DR YACOUB: ODRADZAŁBYM WYJAZD DO EGIPTU

TVN24
- W tej sytuacji to wojsko przejmie władzę. Nie widzę innego wyjścia - mówi znawca tematyki egipskiej, dr George Yacoub z Wydziału Orientalistyki UW. Zdaniem eksperta, odwołanie rządu przez prezydenta Hosni Mubaraka na pewno nie uspokoi ludności, ponieważ powszechnie wiadomo, że to prezydent jest jednoosobowym centrum władzy w Egipcie.
Według Yacouba, wystąpienie prezydenta w piątek w nocy, które było jego pierwszym przemówieniem do narodu od początek zamieszek, okazało się dużym rozczarowaniem. Po pierwsze Mubarak pojawił się publicznie dopiero kilka dni od wybuchu protestów. Jeszcze większym ciosem było to, że prezydent odwołał rząd, którego praktycznie "nie było". - Gabinety w Egipcie od zawsze były technokratyczne, bez faktycznej roli politycznej. To prezydent rządzi krajem - wskazuje Yacoub.

Egipska policja otworzyła ogień do około tysiąca demonstrantów, którzy... czytaj więcej »
Amerykańskie próby wprowadzenia reform w świecie islamskim były szkodliwe,... czytaj więcej »
Wojsko sposobem

Zdaniem pracownika naukowego UW, nie ma innego rozwiązania, niż ustąpienie Mubaraka. - Władzę przejmie tymczasowo armia. Tylko wojsko może opanować sytuację - twierdzi dr Yacoub. Ekspert mówi, że szef Sztabu Generalnego Egiptu wrócił w piątek wieczorem z USA, nadzwyczajnie skracając swoją wizytę za oceanem.

Jak mówi George Yacoub, egipskie wojsko od wielu lat jest obojętne politycznie i nie angażuje się w walkę o władzę. W napiętej sytuacji może to być zaletą, która pozwoli wojskowym łatwiej mediować i ustabilizować sytuację. Dodatkową zaletą armii, są jej bliskie kontakty ze Stanami Zjednoczonymi. - To wojsko jest gwarantem dobrych stosunków Egiptu z Izraelem, na których bardzo zależy Waszyngtonowi - twierdzi Yacoub.

Ekspert dodaje, że jego zdaniem w obecnej sytuacji turystyczne wyjazdy do Egiptu nie są najlepszym rozwiązaniem. - Odradzałbym to. W kurortach może i jest spokój, ale w okolicznych większych miastach już nie - mówi Yacoub.