niedziela, 30 stycznia 2011

Plądrowali szpitale. Cywile odpierali ataki szabrowników


NOCNY CHAOS W STOLICY EGIPTU

Reuters, fot.PAP/EPA
Korzystając z chaosu, jaki zapanował w Kairze, szabrownicy w nocy plądrowali tam nie tylko sklepy i biura, ale także szpitale. Zaatakowana i kompletnie ograbiona została m.in. klinika onkologiczna w egipskiej stolicy. W stolicy cywile zorganizowali nawet specjalne patrole, które miały wystraszyć rabusiów.
Na gorącym uczynku policja złapała kilkudziesięciu mężczyzn, którzy okradali domy i obiekty publiczne.

Rabusie za cel wzięli nawet szpitale. W klinice w dzielnicy Abbasija lekarze musieli przygotować butelki z benzyną do obrony przed szabrownikami, bo nie wszędzie policja jest w stanie pilnować bezpieczeństwa. Wszystkie siły mundurowych przerzucono w miejsca, gdzie odbywały się demonstracje.
- Kair jest teraz dość, senny. Wydaje się, że zaczyna działać sposób na... czytaj więcej »


"Brakuje policji"

Mieszkańcy wielu osiedli w Kairze w sobotę wieczorem poprosili wojsko o ochronę przed szabrownikami. Na wielu ulicach w dzielnicach mieszkaniowych pojawiły się czołgi i pojazdy opancerzone, aby chronić je przed rabusiami chcącymi skorzystać z chaosu. Pojazdy wojskowe stanęły również przed luksusowymi hotelami zajętymi przez cudzoziemców.

- Tam nie ma w ogóle policji - skarżą się jednak świadkowie, cytowani przez Reutera.

Malują okna i ukrywają zawartość

Mieszkańcy miejsc zagrożonych kradzieżami sami wzięli się do ich obrony. Uzbroili się w noże oraz kije i patrolują okolice. Z kolei właściciele sklepów pomalowało witryny wystawowe na biało, aby zakryć zawartość i zniechęcać do grabieży.

Nie wszędzie organizującym się w komitety mieszkańcom udało się zapobiec kradzieżom. W ciągu dnia splądrowano hipermarket sieci Carrefour i kilkadziesiąt innych placówek handlowych w Kairze.

Od czasu rozpoczęcia demonstracji w stolicy Egiptu policja aresztowała 470 osób pod zarzutem grabieży, podpaleń i uszkodzenia mienia publicznego.

5 dzień demonstracji
Pomimo godziny policyjnej tysiące Egipcjan nadal protestują na centralnym... czytaj więcej »


Sobota była piątym demonstracji w Egipcie. Mieszkańcy tego kraju domagają się ustąpienia sprawującego władzę od 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka. Zgromadzenia nie ustały mimo obowiązywania w Kairze, Aleksandrii i Suezie godziny policyjnej.

Władze przedłużyły w sobotę obowiązywanie godziny policyjnej w tych trzech miastach od godz. 16 do godz. 8 rano w niedzielę (od godz. 15 do godz. 7 czasu polskiego). Wojsko ostrzegło demonstrujących, że wszyscy, którzy naruszą godzinę policyjną, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami.

W trwających od wtorku demonstracjach zginęło w Egipcie kilkadziesiąt osób. Agencja Reutera, powołując się na źródła medyczne podaje prowizoryczny bilans: 74 ofiar śmiertelnych - a ok. 2 tys. odniosło obrażenia.

Według przedstawicieli egipskich służb bezpieczeństwa w trwających do pięciu dni demonstracjach i zamieszkach zginęły co najmniej 102 osoby.

Sobotni wieczór - relacja korespondenta TVN24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz